niedziela, 22 lutego 2015

O poście słów kilka



„Ale ty, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją. Aby nie ludzie cię widzieli, że pościsz, lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.                                                                                                  Mt 6,17-18

Post. Jakie powinno być podejście nas luteran do tego zagadnienia? Co mówi o nim Biblia? Jakie korzyści, a zarazem niebezpieczeństwa są z nim związane? To kilka pytań, które nasuwają się po przeczytaniu tego tekstu biblijnego. Tekstu, który ma nas wprowadzić w przeżywanie czasu pasyjnego, zwanego też Wielkim Postem.
Jeśli spojrzymy na karty Starego Testamentu, to dostrzeżemy, że Zakon wyznaczył na post powszechny tylko jeden dzień w roku, Dzień Przebłagania (Jom Kippur), kiedy to cały Izrael wyznawał swe grzechy i prosił Boga o przebaczenie i oczyszczenie. Dopiero w późniejszych wiekach po nadaniu Zakonu na post wyznaczono kilka dodatkowych dni, które upamiętniały traumatyczne dla Izraela wydarzenia, takie jak wtargnięcie Babilończyków do Izraela czy zburzenie świątyni. Oprócz tych wyznaczonych kalendarzem dni poszczono również indywidualnie lub zbiorowo w trudnych sytuacjach.
Biblia pokazuje, że publiczną działalność Jezusa poprzedził 40-dniowy post. Znajdujemy tam również opisy postów wielkich mężów Bożych, takich jak: Mojżesz, Dawid, Daniel czy apostoł Paweł.
W parze z postem szła modlitwa i błagania. Ludzie powstrzymywali się wtedy od jedzenia i picia. Do zwyczajów postnych należało darcie ubrań, wdziewanie worków pokutniczych, posypywanie głowy popiołem i zaprzestanie czesania włosów i mycia się. Mimo rozpowszechnienia tych różnych zwyczajów już starotestamentowi prorocy stwierdzali, że zewnętrzne oznaki postu nie wystarczają. Najważniejsza jest rzeczywista przemiana serca: lecz to jest post, w którym mam upodobanie: że się rozwiązuje bezprawne więzy, że się zrywa powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo, że podzielisz twój chleb z głodnym i biednych bezdomnych przyjmiesz do domu, gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego współbrata się nie odwrócisz” (Iz 58,6-7).
Post w Biblii był najczęściej zewnętrznym znakiem pokuty, wyznawania grzechów i błagania o Boże zmiłowanie (np. Dn 9,1-19). Był on również zewnętrznym znakiem skupienia uwagi człowieka na Bogu, przygotowaniem do służby i szukaniem jego woli (Dz 13,3).
Historia Kościoła podaje nam przykłady wielkich mężów Bożych, którzy praktykowali post. Byli wśród nich: Luter, Kalwin, Wesley. O życiu zakonnym ks. dra Marcina Lutra jeden z biografów pisze takie słowa: „Pościł niekiedy przez trzy dni bez przerwy, nie biorąc do ust ani okruszyny. Więcej radości przysparzały mu okresy poszczenia niż ucztowania. Wielki Post przynosił mu więcej pocieszenia niż czas Wielkiej Nocy. Nakładał na siebie czuwania i modły wykraczające poza regułę. Odrzucił dozwolone koce i marzył niemal o śmierci. Był dumny ze swego uświęcenia i powiadał niekiedy ‘nie uczyniłem dzisiaj niczego złego’. Innym znów razem pojawiały się obawy – ‘czy dosyć pościł? Czy jest dość ubogi?”. Na początku zatem jeszcze przed decydującym odkryciem istoty Bożej sprawiedliwości Luter szukał w poście uciszenia wyrzutów swojego sumienia i możliwości zasłużenia sobie na zbawienie. Później jednak jego spojrzenie na post się zmieniło. Pisał, że „nie ma rozkazu ani Słowa Bożego dla rzeczy niezwyczajnych, jako to, abyśmy do klasztorów uciekali i tam Panu Bogu służyli, abyśmy w poście wstrzymywali się od spożywania mięsa, masła i jaj lub w poście nie śpiewali alleluja; dlatego rzeczy te w oczach Bożych nie są służbą Bożą”. Choć wskazywał na pożyteczne znaczenie postu, to ostrzegał, żeby nie traktować go jak dobrego uczynku, którym człowiek chce sobie zasłużyć na zbawienie. Luter pisał: „jest rzeczą dobrą, aby często pościć w celu ujarzmienia i kontroli własnego ciała. Ponieważ kiedy żołądek jest pełny, ciało nie służy do zwiastowania, modlitwy, studiowania i czynienia czegokolwiek innego co jest dobre. Temu Słowo Boże się nie przeciwstawia. Nikt jednak nie powinien pościć, aby zasłużyć sobie na coś, jak przez dobry uczynek”.
Tyle rysu historycznego. Jednak ciągle otwartym pytaniem dla nas pozostaje to, czym powinien być post i jakich niebezpieczeństw musimy unikać.
               Po pierwsze, post nie może być dla nas formą zasłużenia sobie na zbawienie. Żadne ludzkie starania nie mogą tego zbawienia zdobyć, jest ono ofiarowane darmo z Bożej łaski i przyjmowane przez nas wiarą (Ef 2,8-9).
               Po drugie, post nie może być czynnością dokonywaną na pokaz. Nie może być sposobem na to, by grać przed innymi bardziej duchowych, niż się jest naprawdę. Nie możemy chlubić się z postu ani z żadnych dzieł w naszym chrześcijańskim życiu. 
Po trzecie, post nie może być formą wywarcia nacisku na Boga, aby coś uczynił, by spełnił nasze prośby. Bóg nie potrzebuje naszego postu. To my go potrzebujemy. Post ma zmieniać nas, nie Boga. Post ma nam pomóc skupić się na Chrystusie.
Po czwarte, post nie musi być związany z rezygnacją z jedzenia. Ma być raczej usunięciem tego, co przeszkadza nam w relacji z Bogiem. Ma być skupieniem wszelkich wysiłków, aby szukać Boga, jako najwyższego dobra. Dla każdego z nas może on oznaczać coś innego. Być może będzie dla ciebie rezygnacją z czegoś, co nie jest rzeczą obiektywnie złą: wyłączeniem lub ograniczenie oglądania telewizora, komputera, opuszczenia portali społecznościowych, rezygnację ze spotkania z przyjaciółmi itp. Post to wysiłek, aby podporządkować sobie własne ciało, może rezygnowanie z dłuższego snu, pokarmu, aby skupić się całkowicie Bogu. Post to szukanie miejsca ustronnego, pustyni, aby tam karmić się Bogiem, rozkoszować Jego obecnością – dlatego post ma być czymś radosnym.
Post powinien wynikać z determinacji, aby być blisko Boga. W takim sensie całe życie człowieka wierzącego powinno być postem. Aby to zobrazować przytoczę pewne opowiadanie.
Do jednego trenera sztuk walki przyszedł pewien człowiek, który prosił go, aby go trenował. Trener umówił się z nim następnego dnia nad morzem. Razem weszli do wody, a potem trener złapał tę osobę i wsadził jej głowę pod wodę. Osoba, uświadamiając sobie wielkie niebezpieczeństwo, w którym się znalazła, zaczęła z całych sił walczyć o życie, szamotać się i w końcu się oswobodziła. Miała tylko jeden cel – przeżyć, złapać powietrze. Później trener powiedział do tej młodej osoby: nie przychodź do mnie, jeśli nie będzie w tobie takiego zapału do trenowania, jak do ratowania swojego życia.
Zadajmy sobie pytanie, czy jest we mnie taka pasja, taki zapał do bycia blisko Boga, jak do ratowania życia? Czy pragnę Chrystusa bardziej niż powietrza? Z czego powinienem zrezygnować, aby być blisko Boga?
Post powinien iść w parze z pokutą, upamiętaniem, wyznaniem grzechów. Wyznaniem tego, że nie kochaliśmy Boga całym sercem, że inne rzeczy postrzegaliśmy jako bardziej wartościowe od Niego.
Wielki Post ma nam pomóc w tym, abyśmy uświadomili sobie grzechy, które przybiły Jezusa do krzyża. Ma być czasem wyznania tych przewinień, odwróceniem się od nich. To czas, w którym Bóg wzywa nas, abyśmy się do Niego zbliżyli i do Niego swym sercem, jak do największego skarbu, przylgnęli. Amen.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz