wtorek, 9 grudnia 2014

Coś o pełni Ducha

Kiedy czytam zachęcenie Jezusa do modlitwy z Łk 11,5-13, to odkrywam "rzecz", a raczej osobę o którą mogę i powinienem się modlić - Ducha Świętego: "Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą" (w. 13). Czy prosimy zatem o dar, który został nam obiecany? 
Tak, tak, powiecie, każdy wierzący w Chrystusa otrzymał już ten dar. Wierzę jednak, że powinniśmy prosić o pełnię tego Ducha. Mamy wołać o to, aby ten Duch kruszył nas i wypełniał ciągle na nowo. Jako wierzący niejednokrotnie gasimy Ducha (1 Tes 5,19 - "Ducha nie gaście) lub Go zasmucamy (Ef 4,30 - A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia). Możemy się na Niego zamykać lub szukać Go dla własnej chwały. Pewne jest jednak, że bez Niego nie jesteśmy w stanie uczynić nic, co ma znaczenie przed Bogiem. Czy jest to zatem naszym wołaniem? Czy krzyczymy jak małe dziecko, które potrzebuje mleka? 
Spotkałem się ostatnio z zarzutem, że nasz Kościół zamyka się na działanie tego Ducha. Z wielkim bólem stwierdzam, że to niejednokrotnie prawda (choć jest to problem nie tylko naszego Kościoła), bardziej polegamy na ludzkiej mądrości, na "sprawdzonych" metodach niż na Bogu i Jego prowadzeniu.
Kiedy czytam historię króla Dawida, to urzeka mnie jedna sprawa - on pytał Pana przed podjęciem jakiegokolwiek ważnego kroku: "Zapytał więc Dawid Pana: Czy mam pójść i pobić tych Filistyńczyków?" (1 Sm 23,2); "Potem pytał Dawid Pana: Czy mam ruszyć do któregoś z miast judzkich? A Pan mu odpowiedział: Ruszaj! I pytał jeszcze Dawid: Dokąd mam ruszyć? A On odrzekł: Do Hebronu". (2 Sm 2,1).
Nie chodzi tylko o prowadzenie Ducha, ale o wypełnienie, przemianę, uzdrowienie: "I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha" Ef 5,18. 
Jednym z kryteriów przy wyborze diakonów miała być pełnia Ducha: "Upatrzcie tedy, bracia, spośród siebie siedmiu mężów, cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości, a ustanowimy ich, aby się zajęli tą sprawą" (Dz 6,3). Czy my też mamy świadomość własnej bezradności i potrzeby Ducha? Czy chcemy poddać się Temu Duchowi, szukać Jego pełni, aby lepiej żyć i służyć na Bożą chwałę i pożytkowi innych? 
Boże, zmieniaj nasze serca, abyśmy pragnęli Cię i mieli świadomość własnej bezsilności!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz