środa, 12 listopada 2014

Zakochany gówniarz

Jako nastolatek zakochałem się w pewnej dziewczynie. Potrafiłem zrobić wtedy szalone rzeczy, żeby ją poderwać. Postanowiłem nawet wspiąć się na jabłoń, żeby zerwać dla niej jabłko. Przy wszystkich, specjalnie dla niej, żeby jej zaimponować. Cóż, szczeniackie to było, poniekąd.
Kocham swoją żonę i Bóg sprawia, że jeszcze bardziej niż na początku jestem w niej zakochany. Ale nie o tym zakochaniu chcę dziś pisać. 
Zakochałem się na nowo w swym Zbawicielu i Przyjacielu. Dziś również zachowuję się jak zakochany gówniarz. Wielu pewnie, kiedy widzi mój kolejny wpis na FB, klepie się w głowę i mówi: nienormalne, nieodpowiedzialne, głupie. A jak chcę powiedzieć jedno: cóż, jestem zakochany. Zakochany w TYM, który jest specjalistą od trudnych, beznadziejnych przypadków. Zakochany w tym, który oddał wszystko, żeby mnie ratować. Chcę Go kochać, ufać i być posłuszny. Nie myślcie, że jest to dla mnie łatwe, żeby postawić kolejny wpis. Wiem, że wielu mówi: dziwak. Ja duchowny Kościoła piszę takie rzeczy, często publicznie się obnażam. Robię to dlatego, że jestem zakochany i posłuszny. Bóg używa takie małe, głupie rzeczy. Lepsze jest posłuszeństwo niż ofiara, lepsze głupie i nieodpowiedzialne (według świata) rzeczy wynikające z posłuszeństwa niż wielkie projekty oparte tylko o ludzką mądrość. Jeśli Bóg chce, żebyś czyścił innym buty na ulicy, to idź, rób to na chwałę Boga i pamiętaj, że On może użyć tego bardziej niż wielkie ludzkie projekty i konferencje oparte o ludzką mądrość.
Bądź zakochany, szalony, gotowy na wszystko dla Swojego Zbawiciela!
Zastanawiałem się ostatnio, dlaczego tak wielu traci swą pierwszą miłość, dlaczego tracimy ją czasami. Stajemy się poprawni, polityczni, ostrożni, przewidujący zamiast posłuszni, ufający, spontaniczni. Gdzie jest w nas dzikość Piotra, który rzucił się do wody, aby być blisko Zbawiciela 
(J 21,7)? Gdzie dziwaczność Dawida tańczącego przed Arką (2 Sm 6,14)?
Bóg chce, abyś był szalony dla Niego i za Nim. Chce, abyś Go zdobywał, walczył o to, aby być blisko Niego. 
Czasami jestem zamęczony spotkaniami modlitewnymi. Wybaczcie jeśli kogoś urażę. Ale często zależy nam bardziej na rzeczach, które możemy dostać od Pana niż na Nim samym. Wczoraj czytałem krótki fragment Davida Wilkersona "Przebudzenie na Broadway'u" i znalazłem tam taki fragment: "Głównym celem naszej modlitwy powinna być zawsze społeczność z Panem. Przecież On już zatroszczył się o nasze codzienne potrzeby. (Mt 6,25-26.32-34)... Bóg mówi do nas: "Kiedy wchodzicie w Moją obecność, skupcie swoją uwagę na społeczności ze Mną - na poznawaniu Mnie. Nie skupiajcie się na rzeczach materialnych. Ja znam wasze potrzeby. Nawet nie musicie prosić - Ja zatroszczę się o to wszystko! Po prostu szukajcie Mnie. Cieszmy się tą słodką społecznością." (str.323)
Idź i walcz na kolanach o bliskość swojego Zbawiciela. Bóg chce być zdobywany. 
Bądź zakochany i nie milcz, niech inni zobaczą, że jesteś zakochany! Może i im się udzieli.
Jeśli masz ochotę, to odezwij się i powiedz, że Ty też jesteś zakochany. Chciałbym stworzyć taki klub dla zakochanych.
          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz