czwartek, 13 listopada 2014

(Nie)przepraszam, że żyję

A Pan rzekł do Jozuego: Wstań! Czemu leżysz twarzą do ziemi? (Joz 7,10)

Czasami zachowuję się jakbym chciał przeprosić, za to żyję. Chyba nie tylko ja. Wielu spotykam takich, wycofanych, "wykastrowanych". A Bóg zachęca, przymusza: podnieś się, idź dalej, wyprostuj się! 
Obrażamy Boga swym wycofaniem, swym brakiem ducha do walki. W tym zaś tkwi istota męskości. W walce, zdobywaniu ziemi dla Pana, w walce o żonę, o dzieci. 
Od jakiegoś czasu Bóg pobudza mnie właśnie do walki, śmiałego patrzenia przed siebie. Choć czasami tak trudno. Zwłaszcza wtedy, gdy dostaje się w tyłek. Wtedy Bóg wypycha do przodu. Czasami zabiera Swą rękę, żebym się zorientował, że Go swym wycofaniem obrażam. Czasami posyła innych, którzy zachęty słów kilka powiedzą. 
Zostaliśmy tak wychowani. Często bez ojców, bo oni też byli wycofani. Oddali nas w ręce kobiet na "bezpieczne" wychowanie. A facet swych synów z bezpiecznych rąk kobiet ratować powinien!!! 
Bóg też ratuje od tego wycofania. Duch Jego jest Duchem walki. On wcale nie jest "zniewieściałym", jak Go niektórzy postrzegają. Jezus też nie był. Walczył. Miał charakter. Widzę to zwłaszcza, gdy myślę o tym, co zrobił w świątyni: "Żarliwość o dom twój pożera mnie" (J 2,17). Tą dzikość, żarliwość, zazdrość widzę chociażby w słowach: "Dlatego stanę się dla nich jak lew, będę czyhał jak pantera przy drodze, napadnę na nich jak niedźwiedzica, której wzięto młode, i rozedrę w piersi ich serce. Pożrę ich tam jak lwica; rozszarpie ich dziki zwierz" (Oz 13,7-8). Ileż tu dzikości i namiętności, jak u kochanka, który walczy o swoją kobietę.  
Czasami zazdrość postrzegamy jako coś złego. Często tak jest, na przykład gdy zazdrościmy innym czegoś. A jednak jest dobra i zdrowa zazdrość. Bóg jest Bogiem zazdrosnym. "Albowiem Pan, którego imię jest "Zazdrosny", jest Bogiem zazdrosnym" (2 Mż 34,14). On walczy o to, co do Niego należy. Jako faceci często musimy walczyć o rodzinę. Czasami musimy walczyć z wszystkim, co chce wejść w najbliższe relacje. Ja też o żonę walczyłem. Wygrałem i dziś jest nam dobrze ze sobą, choć jeszcze lepiej być może i będzie! Czy jest to walka skończona, wygrana na zawsze? Pytanie retoryczne.  
Kiedy boję się czegoś innego, to Boga obrażam. Bo On jest zazdrosny. W Jego zazdrości bezpieczeństwo znajduję. Bo On też (przede wszystkim) walczyć będzie o mnie, naszą relację. Może dlatego na kolanach dziś przyjdzie mi powalczyć. Boże pomóż nam wycofanym. Daj "kopa", gdy trzeba!






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz