wtorek, 4 listopada 2014

Kościół dla (nie)facetów

Podobno nasz system edukacyjny promuje dziewczyny. Cóż, rzeczywiście w szkole przeważają panie nauczycielki i promuje się zachowania i zdolności zdecydowanie niewieście (grzeczne siedzenie w ławce, estetyczne prowadzenie zeszytów, ładne deklamowanie wierszy).
Przepraszam wszystkie kobiety. Nie chodzi mi ani o krytykę płci pięknej ani szkoły. Chodzi mi tylko o to, że brak wzorców męskich. Współcześni ojcowie bardzo często nie mają czasu dla dzieciaków. Wychowanie spychają na barki kobiet. To jest chore. Przez to rośnie nowe pokolenie zniewieściałych, wycofanych  facetów. Faceci weźmy się w garść i róbmy swoje! Nie spychajmy odpowiedzialności na nasze żony. (Ja bynajmniej jako nauczyciel ani jako ojciec nie uważam się za wzór)

Niestety w kościołach jest podobnie. Poszedłem ostatnio ze swoimi chłopakami na szkółkę niedzielną i stwierdziłem, że nie ma tam żadnego "wujka". Skąd się to bierze?
Jak w tym wszystkim mają odnaleźć się moje chłopaki, ruchliwe, żadne przygód. Kościół zajmuje się przede wszystkim tym, jak być grzecznym. To samo dominuje w nauczaniu. Nie słyszałem jeszcze kazania o tym, że Bóg jest dzielnym, groźnym Wojownikiem. Przedstawia się Go jako miłego, kochającego, łagodnego. To wszystko prawda, ale nie cała. Bóg to Ogień Trawiący, Wódź Mocny, Wojownik, Nieoswojony Lew.
Poprzez akcentowanie tego jacy mamy być (czyli generalnie grzeczni) i akcentowanie tego, że mamy pracować nad sobą, zapomina się, że uświęcenie to Ducha Świętego. My zaś jesteśmy przede wszystkim powołani do obcowania z tym Wojownikiem. Samo obcowanie wypala nas, zmienia nasze oblicze (jak Mojżesza), kształtuje. 

Na szkółce bylem niegrzecznym chłopcem, ale postawa super wujka bardzo mnie zachęciła i zainspirowała. Bycie chrześcijaninem nie sprowadza się do tego, żeby być grzecznym! To przygoda najlepsza z możliwych. To bycie z ciągle zaskakującym, pociągającym Bogiem, dzikim Lwem z plemienia Judy. 
Faceci zróbmy coś, żeby nasze chłopaki wiedziały, że Bóg jest inny, że kocha męskość, waleczność, przygodę!
Ja po szkółce wyciągnąłem łuk, który był przygotowany na kiedyś i poszedłem z moimi synami na polowanie na cieszyńskim wzgórzu opowiadając o Dawidzie i wojnach, o których mówi Biblia. Chociaż mój starszy syn rzadko ogląda TV, to bardzo lubi słuchać opowieści i bajki o wojnach. 
Boże pomóż nam być facetami, a nie zniewieściałymi maminsynkami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz