piątek, 21 listopada 2014

Jak nie być Atlasem?

Postanowiłem coś napisać o tym, co dla mnie najważniejsze jako mężczyzny, męża, ojca, "głowy rodziny". Mam świadomość swojej odpowiedzialności za rodzinę. Bywały momenty, że czułem się jak mitologiczny Atlas, który dźwigał na swoich barkach całe sklepienie niebieskie. Jak być dobrym mężem, ojcem, pracownikiem? Bardzo trudno to połapać. Jak nie czuć się przygniecionym? Oczywiście można starać się wszystko trzymać w swoich rękach, ale to dość karkołomne zadanie. Odkryłem dla siebie samego, że jeśli szukam Boga i stawiam Go na pierwszym miejscu, to reszta jakoś się "działa". Bóg błogosławi i przemienia poszczególne sfery mojego życia. Bardzo prawdziwe są słowa: "Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane" Mt 6,33. To wcale nie jest proste zadanie, bo często coś lub ktoś staje się dla mnie najważniejsze. Mam szukać Boga i widzieć w Nim największy skarb. Mam walczyć o Jego bliskość. Szukać Go całym sercem. Nie dlatego, że On błogosławi, ale dla Niego Samego. 
Ostatnio bliska mi jest przypowieść o drogocennej perle: "podobne jest Królestwo Niebios do kupca, szukającego pięknych pereł, który, gdy znalazł jedną perłę drogocenną, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją" Mt 13,45-46. Wydawało mi się to bardzo głupie, że kupiec sprzedał wszystko co miał, aby mieć tą perłę. Wszystko, czyli dom, ubranie itd. czy można się ubrać, najeść, ogrzać  perłą? A jednak Bóg chce, abym szukał Go właśnie i był gotów oddać wszystko dla Niego i Jego bliskość. 
Czasami ludzie pytają mnie: myślicie o wyjeździe do Afryki, a co z chorobami, co z dziećmi? Oczywiście, że się boimy, ale jeśli Bóg nas pośle, to pojedziemy. Chcemy być Jemu posłuszni i ufać tylko Jemu. On musi być dla nas najważniejszy. Inaczej nic nie ma sensu
Na koniec fragment z Dużego Katechizmu Lutra i pieśń, którą bardzo lubię: "Rozumiesz więc teraz łatwo, czego i jak wiele domaga się to przykazanie, mianowicie tego, aby całe serce człowieka i cala jego ufność pokładane były jedynie w Bogu, w nikim innym...
Mieć Go, znaczy uchwycić się Go sercem i zawisnąć na Nim. Zawisnąć zaś na Nim sercem nie znaczy nic innego, jak tylko całkowicie na Nim polegać. Z tego powodu chce On nas odwrócić od wszystkiego, co istnieje poza Nim, i przyciągnąć ku sobie; gdyż On jest jedynym wiecznym dobrem".


Choćbym wszystko miał, lecz nie miał Pana.
 Czyżby warto staczać życia bój?
Gdzie me serce miało by schronienie, 
Gdzież by szczęścia mogło znaleźć zdrój?
Choćbym wszystko miał, lecz nie miał Pana,
Skąd bym siłę mógł do życia brać?
Cóż mi mogą świata czcze rozkosze.
Za mojego Pana w zamian dać?



Choćbym skarby miał i sławę świata,
Choćbym wielki pośród ludzi był,
Jednak łodzią mą by wicher miotał
Bez ratunku w nędzy wciąż bym żył. 
Choćbym wszystko miał, lecz nie miał Pana,
Który na śmierć umiłował mnie,
Któż, o któż na tym szerokim świecie.

Serce ukoiłby strudzone, złe?

O, jak pusto byłoby na ziemi, 
wszędzie nędza, ciemność, grzech i kłam.
Bez Jezusa zginąłbym w otchłani,
O, bez Niego byłbym wiecznie sam.
Jakże mógłbym wytrwać bez Jezusa,
Jakąż drogę obrać z mnóstwa dróg?
Kto by wiódł doliną śmierci cienia.
Kto by mnie w raj wieczny przenieść mógł?



O jak błogo wszystko mieć w Jezusie.
On balsamem jest dla serca ran.
Z wszelkich grzechów swoją krwią obmywa.
W wszelkich troskach niesie pomoc Pan,
O, gdy Pana mam, gdy mam Jezusa,
Choć prócz Niego nic nie będę miał,
W nim mam jednak dość wszystkiego
Jego pragnę, w Nim mój życia dział!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz