piątek, 7 listopada 2014

Czy Ewangelia bez Zakonu jest Ewangelią? - słów kilka o filmie "Bóg nie umarł"

Wiem, że wielu osobom się narażę i wiele osób, będzie miało odmienne zdanie. Cóż, trudno.
Obejrzałem wczoraj film "Bóg nie umarł" i mam mieszane uczucia. Z pewnością są tam ciekawe wątki, które mogą być podstawą do dyskusji np. cena jaką trzeba płacić za wiarę, ufność Bogu, która podejmuje ryzyko itd.
Są jednak rzeczy, które mi jednak zdecydowanie przeszkadzały. Film jest reklamą konkretnego mówcy i kampanii przez niego podejmowanych (Franklina Grahama). Czy naprawdę mamy siebie reklamować? Z pewnością każdy to jakoś robi. Ja też umieszczam swoje teksty na Facebooku, zachęcam do obserwowania bloga. Mimo wszystko jednak mam w tej kwestii mieszane uczucia.

Druga kwestia jest bardziej poważna. Wiem, że w filmie nie można poruszyć wszystkich wątków. Mimo wszystko bardzo razi mnie spłycenie przedstawionej tam Ewangelii. Jest zachęcenie do przyjęcia Chrystusa, ale w zasadzie nie ma tam powiedziane, po co mamy Go przyjąć. Nie ma tam mowy (chyba poza jednym zdaniem) o świadomości grzechu, o skrusze. 
Abstrahując od filmu, uważam, że jest to coraz powszechniejsza tendencja, aby przemilczeć to, co zasadnicze. Często nie mówi się o grzechu. Reklamuje się Boga, przedstawia się Go jako najlepszego Przyjaciela, Cel w życiu, Dawcę miłości, pokoju i radości. To jest oczywiście prawda, ale niepełna. Dopóki Duch Święty nie uświadomi człowiekowi Jego grzechu, tragicznej sytuacji przed Świętym Bogiem (czyli Zakonu) ten nie zdaje sobie sprawy z potrzeby ratunku. Ratunku, od czego? Bez uświadomienia grzechu, bez Zakonu nie ma Radosnej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie.
Dlaczego boimy się otwarcie mówić o grzechu? Dlaczego boimy się twardej mowy?
Dlaczego chcemy za wszelką cenę zareklamować Boga? Czy jest dobra i prawdziwa reklama? Czy Bóg jest żebrakiem, który potrzebuje naszej miłości i oddania? Kto kogo potrzebuje: my Boga, czy Bóg nas? Dlaczego boimy się zgorszenia krzyża?
Jeszcze inne pytanie: dlaczego tak mało mówimy o świętości i sprawiedliwości Boga?  Przedstawiamy Jego miłość, łagodność i cierpliwość, ale często milczymy o innych atrybutach np. świętości, zazdrości. Czy przedstawiamy Boga takim jaki jest? Czy przemilczając pewne Jego cechy nie kłamiemy na Jego temat?   
Jakiś czas temu zostałem kolejny raz zachęcony do poznawania atrybutów (cech) Boga. Uważam, że jest to najważniejsza sprawa w życiu chrześcijanina, poznać Boga takim jakim jest. Chociaż w pełni takie poznanie nigdy nie będzie możliwe, bo nasz rozum nie jest w stanie Boga ogarnąć, to możemy dążyć do tego. ie chodzi też tylko o poznanie rozumem, ale relację. To jednak wymaga trudu i chęci.

Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń. Oz 6,6

1 komentarz:

  1. Dla mnie te zdania, które wypowiada ta chorująca na demencję matka są właśnie tym przesłaniem, którego się Pan domaga. Poza tym, najpierw trzeba uwierzyć w to, że Bóg jest i kocha, a dopiero wtedy można przejść do grzechu. Tak jest zbudowany kerygmat, i jest to kolejność nieodwracalna. Zresztą, w tym filmie wiele wątków ukazuje, jak wygląda życie bez Boga. Ukazuje zło takiego życia. Zło czyli grzech. POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń