poniedziałek, 17 listopada 2014

Chcę widzieć Boże cuda dzisiaj

Ostatnio do naszego domu wkradła się niezdrowa tradycja. Ponieważ goście (zwłaszcza babcie) przychodząc przynosiły jakieś drobne prezenty dla dzieci, nasi synowie przyzwyczaili się do tego i sami już zaczynają pytać: co mi przyniosłeś/łaś? Takie pytanie usłyszałem od mojego 3-letniego syna. Byłem trochę tym rozbawiony, potem raczej niezadowolony.
Moi synowie są jeszcze dość mali i poniekąd są usprawiedliwieni. Zastanawiam się jednak dlaczego chrześcijanie też tak się często zachowują względem Ojca Niebiańskiego: Tato, co mi przyniosłeś? Nie mówimy: dziękuję, że jesteś w mym życiu, że chcesz mieć ze mną społeczność, ale: co mi przyniosłeś? To jest chore!
Jestem tym coraz bardziej zdegustowany. Chcemy oglądać Boże cuda dzisiaj, chcemy widzieć moc Najwyższego. Czy jednak umiemy ją rozpoznać. Ostatnio moja znajoma była bardzo przejęta pozytywnie, bo w jej wspólnocie Duch Święty działa i powala ludzi na ziemię. Czy rzeczywiście jest to Duch Boży? Czy rzeczywiście za tymi różnymi "uzdrowieniami" stoi Duch Jahwe? Czy są to w ogóle prawdziwe uzdrowienia? Bardzo w to wątpię. Osobiście widzę w tym zwiedzenie, zaparcie się Chrystusa ukrzyżowanego i niezdrową fałszywą "ewangelię" sukcesu. Jej doświadczyłem na własnej skórze. Bolało bardzo, bo kiedy ja cierpiałem i nie byłem w danym momencie uzdrowiony (a przecież Bóg musi!), wmawiano mi niewyznany grzech i brak wiary.
Nawet jeśli ludzie rzeczywiście są uzdrawiani, to czy skuteczność jest dowodem działania właśnie Ducha Bożego. Przecież sam Jezus powiedział: "W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie" (Mt 7,22-23). 
Absolutnie nie chciałbym zaprzeczyć, że Bóg działa dzisiaj, że czyni cuda, że uzdrawia. Musimy być jednak bardzo ostrożni i badać duchy. "Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat" (1 J 4,1). Nie możemy zamykać się na działanie Ducha Bożego, ale rozeznawać. Zielonoświątkowy, charyzmatyczny pastor David Wilkerson powiedział, że zbliżają się czasy, kiedy ludzie będą szukać Ducha bez Chrystusa - mocy, cudów zamiast Prawdziwego Boga. Zadaniem Ducha jest uwielbienie Chrystusa - uświadamianie grzesznikowi jego beznadziejnej sytuacji i budzenie wiary w Zbawiciela. Czy cuda mogą same uratować grzesznika? Czy rzeczywiście wzbudzają wiarę w Zbawiciela? Czy mogą nakarmić zgłodniałe dusze? Żydzi przecież widzieli te znaki, domagali się ich jeszcze i jeszcze, ale nie uwierzyli. Jezus odmówił im na koniec znaków innych niż Jonasza ("Pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda, ale nie otrzyma innego znaku jak tylko znak Jonasza proroka". Mt 12,39). Żydzi poszukiwali tych cudów, ale Paweł zwiastował im (ku ich zgorszeniu) Chrystusa ukrzyżowanego ("Podczas gdy Żydzi znaków się domagają... my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego" 1 Kor 1,22)
Ja też chcę widzieć Boże cuda dzisiaj. Widzę je. Ot, choćby w cudzie stworzenia, w potędze i pięknie kosmosu. W nich widzę mądrość, wszechmoc i piękno Stworzyciela. 
Bóg działa dzisiaj. Jego wielkim cudem (większym jeszcze niż pierwsze stworzenie) jest Nowe Stworzenie. Tamto było powołaniem do życia z prochu, tutaj z umarłego, skorumpowanego dogłębnie powstaje święty, nowy człowiek. 
Cudów też doświadczyłem, tych nadnaturalnych, ale o nich nie będę już pisał. Wybaczcie za ostatni post (musiałem go skasować, nie mogłem inaczej, czułem się dziś okropnie z tego powodu). Nie będę się szczycił, bo one nie są warte uwagi. To tylko nadyma, zazdrość wywołuje i kieruje innych w stronę marności. Chcę się szczycić Chrystusem i cudem nowego stworzenia. Chrystus zbawił mnie, dał życie wieczne. 
Chcę wiedzieć i modlę się o cuda nowego stworzenia wokół mnie. Chcę widzieć moc Boga, który działa i przekonuje ludzi o grzechu, a potem podnosi i przemienia. Chcę widzieć Boże cuda dzisiaj... 
Chcę się radować cudem, którego doświadczam, kiedy Bóg zaprasza mnie do społeczności z Sobą, kiedy mogę na kolanach doświadczać bliskości Chleba Żywota. On jest największym Cudem, Skarbem, Radością. Dziś jeszcze niedoskonale mogę z Nim obcować, w wieczności w pełni będę się rozkoszować. Chcę widzieć, doświadczać tego Cudu. Tylko On sprawia, że nie jestem głodny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz