sobota, 8 listopada 2014

Będę krzyczał na przekór wszystkiego i wszystkim...

Byłem dziś na super koncercie w Bielsku. Było naprawdę świetnie. Brawo dla organizatorów!
Chwała Bogu! Bóg dał mi bardzo dobry czas, choć zbyt wiele nie widziałem. To taki prezent od Pana Boga. Dzięki Kochany Ojcze!
Utwierdzam się coraz bardziej w przekonaniu, że nie mogę już więcej milczeć na przekór wszystkim, którzy mówią, że niepolitycznie, za bardzo odważnie, głupio. Ja będę krzyczał, że Chrystus jest Panem, który mnie zgubionego grzesznika uratował, nie tylko raz, ale wielokrotnie.
Jestem uzależniony... od Jego łaski. Jak niemowlę odstawione od piersi i głodne duchowego mleka, będę krzyczał. Jak Bartymeusz uciszany przez tłumy, będę krzyczał. Potrzebuję Chrystusa na co dzień. Będę krzyczał jak ten, który ginie, choć dziś uratowany, to ciągle bezgranicznie uzależniony.
Chrystus uratował mnie, lecz na każdym kroku potrzebuję Jego łaski, Jego Ducha. To uzależnienie, dobre uzależnienie.
Wszystko inne to śmiecie, przeszłość, przyszłość, dobra opinia chcę poznać i zyskać Chrystusa. On jest skarbem jedynym, najcenniejszym.
Będę krzyczał ogłaszając Jego chwałę. Chcę ogłaszać, że On jest Panem, kiedy jutro stanę na ambonie. Chcę rozgłaszać Jego chwałę wszędzie. Coraz bardziej marzy mi się wyjście na ulicę, pójście do miejsc, gdzie najciemniej, aby krzyczeć, że On jest Panem. A jednak chcę iść tylko tam, gdzie On prowadzi, krok za krokiem, jak najszczęściwszy niewolnik za swoim Panem.

Panie daj moc, aby nie skończyło się na pustych słowach, bezsensownych deklaracjach.

A teraz idę ogłaszać Jego chwałę, czytając dzieciom Biblię i całując na dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz