poniedziałek, 3 grudnia 2012

Jak cierpliwy ojciec...

Uczę się ostatnio w swoim życiu bycia cierpliwym ojcem i nauczycielem. W szkole bardzo trudno być cierpliwym i okazywać miłość względem uczniów. W zasadzie w każdej grupie znajduje się jedna lub dwie osoby, które nie słuchają poleceń. Na powtarzanie i uspakajanie tych dzieci traci się sporo energii. Mam wielką pokusę, żeby na ich zachowanie odpowiedzieć agresywnie. Często nie jestem cierpliwy. To samo czasami przeżywam w swoim domu. Ostatnio jednak uczę się reagować bardziej cierpliwie i z miłością na agresję i nieposłuszeństwo. Widzę, że to przynosi lepsze rezultaty, ale jest to trudniejsze.
Ostatnio zaś przychodzi mi ta myśl postawa Boga, który będąc na ziemi trzciny nadłamanej nie dołamał, ani kona gasnącego nie dogasił. Bóg jest dla mnie cierpliwy, bez względu na moje pomyłki. Proszę Go też o cierpliwość i mądrość w nauczaniu dzieci.
Fajnie że mogę widzieć małe dzieci, które naprawdę chcą poznawać Boga i mają bojaźń, aby nie grzeszyć. Dziś spotkanie z takim dzieckiem było moim udziałem. Dziękuję Bogu, że mimo moich błędów dydaktycznych mogę widzieć owoce służby.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz