wtorek, 27 listopada 2012

Dzicięca wiara

Postanowiłem wrócić do pisania bloga. Dlaczego? Chciałbym, żeby chwile, te piękne i smutne czasami, zostały jakoś uwiecznione. Mam się ostatnio bardzo dobrze, jestem po prostu szczęśliwy. Pracuję w szkole w Skoczowie i to sprawia mi wiele radości (ale o tym kiedy indziej)
Chciałbym napisać choć troszkę o moich dwóch małych skarbach, o Maciusiu i Tymusiu. Chciałbym, żeby moi synowie mogli kiedyś przeczytać coś o swoim dzieciństwie.
Tymuś ma teraz prawie 15 miesięcy. Jest bardzo ładnym dzieckiem. Bardzo podobnym do mnie, z zadartym noskiem i lokami. Ostatnio prawie dwa miesiące jest chory i jakoś się mu to utrzymuje. Teraz jest na antybiotyku. Mam nadzieję, że, mu to minie.
Maciuś natomiast ma prawie 3,5 roku. Jest zupełnie do mnie niepodobny, ale i tak wspaniały.
A ja jestem zakochanym w nich tatą.
Niesamowite są te dwa nasze dary, które otrzymaliśmy od Boga. Cieszę się też z tego, że mogę moich chłopców prowadzić do Pana Boga i uczyć o Nim. Czasami mi to nie wychodzi, czasami jestem zaskoczony jego pytaniami.
Widzę jak Maciuś chłonie i naśladuje to, co mu mówimy i robimy. To zaś oznacza dla nas wielką odpowiedzialność, żeby nie być dla niego złym przykładem. Dziś sam bez nas uklęknął koło swojego łóżeczka i zaczął się modlić.
Ja też się sporo uczę - ostatnio przede wszystkim czułości, cierpliwości i okazywania miłości. Widzę, jak bardzo to ważne. To znacznie skuteczniejsze niż twarda dyscyplina.
To zmienia rzeczywistość na lepsze.
Tyle na dziś. Wkrótce napiszę znowu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz