poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Chorujemy

Jest wieczór a za oknem 30 stopni ciepła. Ja jednak zakładam dresową bluzę, bo trzęsę się z zimna. Za chwilę ściągam to, co na siebie włożyłam. Gorączka daje znać o sobie. Leczę się już właściwie trzeci tydzień. Już była poprawa, a tu znowu nawrót. I do tego jeszcze okrutnie bolą mnie stawy.
Maciuś też jest chory od dobrych kilku dni. Skumulowało się u niego sporo symptomów - gorączka (która dzięki Bogu już minęła), katar, kaszel, biegunka, wysypka... Ech, dużo tego. No i jeszcze zęby trzonowe pchają się na światło dzienne, co chyba też daje mu "popalić". Maciek przeziębił się już w Polsce, potem (wydawało się) wydobrzał, a tu znów go dopadło. Najpewniej zaraził się od swojej mamy. Ach, a tak bardzo chciałoby się skorzystać z morskich kąpieli przy tych upałach. Woda bardzo ciepła i jakby czystsza w tym roku zaprasza do skorzystania. Nasz synek aż trzęsie się z radości i podekscytowania na jej widok. Póki co jednak musi obejść się smakiem.
Jakby tego było mało również Wojtka, kuzyna Maćka, który gości u nas przez lato, zaatakowała dzisiaj gorączka. Czekamy więc z utęsknieniem na przyjazd z Kijowa Wieśka i jego mamy. Wiesiek bowiem pojechał odwieźć swoją siostrę i jej córkę do Kijowa na samolot, a przywieźć swoją mamę. Tego lata bowiem znów cieszymy się wypełnionym ludźmi domem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz