czwartek, 15 lipca 2010

Mniej TE

Zdjęcie ze spotkania misyjnego nt. pracy na Ukrainie podczas TE Dzięgielów

Jakież to dziwne. W tym roku byliśmy w Polsce w czasie Tygodnia Ewangelizacyjnego w Dzięgielowie, a z programu skorzystaliśmy mniej niż w zeszłym. Złożyło się na to wiele. Bo jak zawsze w czasie naszych krótkich pobytów w kraju mamy sporo do załatwienia np. wizyty lekarskie, spotkania do odbycia, zakupy, inne drobne sprawy. Albo po prostu chcemy pobyć w naszych rodzinnych domach i cieszyć się tym czasem, w którym nie trzeba się zastanawiać nad sformułowaniem zdania (jakoś polski przychodzi nam ciągle jeszcze łatwiej niż rosyjski), pośpiesznie mijać zaśmieconych, nieprzyjemnych ulic i zaułków (bo takich już niewiele jest w Polsce w porównaniu z Ukrainą) i nie ograniczać się w podjadaniu Maciusiowi kukurydzianych chrupek, bo są w każdej chwili dostępne w sklepie. Tym razem jednak nasz synek się przeziębił, więc przynajmniej przez jakiś czas trzeba było pobyć w domu. A już w piątek rano ruszaliśmy na Ukrainę.
W zeszłym roku natomiast nasz noworodek sporo spał popołudniami, a my w tym czasie włączaliśmy transmisję internetową spotkań ewangelizacyjnych i słuchaliśmy. Jednakże nawet "wpadnięcie" na chwilę do Dzięgielowa podczas TE ma jedną zdecydowaną przewagę nad internetową transmisją - można spotkać dawno niewidzianych znajomych. A to jest to, czego nam tutaj bardzo brakuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz