piątek, 2 lipca 2010

Miło wpaść na chwilę

Nie sądziłam, że aż tak ucieszy mnie ten widok. Nie chodzi jednak tylko o to, że miło wpaść na chwilę do kraju po 4 miesiącach przerwy. Po prostu podróż z Berdiańska na południe Polski samochodem jest długa i mecząca, a przekroczenie ukraińsko-polskiej, a może raczej ukraińsko-unijnej granicy zwiastuje coraz bliższy koniec podróży.
Trochę zaskoczył mnie kontrast pomiędzy Ukrainą a Polską. Oczywiście, wiadomo, że różnica poziomu życia, kultury codzienności jest znaczna. Jadąc jednak przez tereny Rzeszowszczyzny, okolic Tarnowa, Krakowa miałam wrażenie, że ta przepaść z roku na rok jest coraz większa. Coraz więcej "Europy" w Polsce. 
Nasza trasa była podzielona na trzy krótsze odcinki. Najpierw (wtorek, 22.06) jechaliśmy do Odessy, gdzie Wiesiek prowadził zajęcia na temat modlitwy podczas Podstawowego Kursu Biblijno-Teologicznego. Składa się on z kilku sesji. W tej uczestniczyło zaledwie 5 osób. Kurs rozpoczynało 15 ludzi, ale po drodze sporo się wykruszyło. Wieśkowi tak mała liczba uczestników jednak nie przeszkadzała. Zajęcia sprawiły mu sporo satysfakcji, bo nauczanie to jedna z rzeczy, które lubi robić. Przed wykładami obawiał się nieco, czy da radę prowadzić je po rosyjsku, ale rozmowa z uczestnikami upewniła go w tym, że jego poziom znajomości języka jest zadowalający, w każdym bądź razie może się porozumieć. Zresztą Wiesiek poświęcił sporo czasu na przygotowania i to najwyraźniej przyniosło efekty.
Na zdjęciu Wiesiek z uczestnikami kursu podczas modlitwy porannej w nowo odrestaurowanym odeskim kościele

W piątek rano (25.06) ruszyliśmy w dalszą drogę.Wyznaczyliśmy sobie ambitny cel - dotarcie do Lwowa, co, proszę mi wierzyć, na ukraińskich drogach i z małym dzieckiem w samochodzie nie jest proste. Udało się jednak dzięki dobrej współpracy wszystkich uczestników wyprawy. Mieliśmy w związku z tym okazję i przywilej ponownego spotkania z misjonarzami Miriam i Tomaszem Chmielami, którzy pracują z młodzieżą we Lwowie. Dzięki ich uprzejmości mogliśmy skorzystać z noclegu w ich domu i nieco odpocząć.
W sobotę do południa ruszyliśmy w dalszą drogę. Dzięki obecności Maciusia w samochodzie i Wieśkowi, który rozmawiał z celnikami, szybko przepuszczono nas przez granicę. Cała odprawa trwała zaledwie 35 minut. Droga przez Polskę nie była najłatwiejsza ze względu na ciągłe ograniczenia prędkości, roboty drogowe, a także zmęczenie Maćka. W końcu nasza fantazja w wymyślaniu i podtykaniu synkowi coraz to nowych zabawek też miała swoje granice. Wieczorem dotarliśmy jednak cali i zdrowi do domu, za co jesteśmy Panu Bogu bardzo wdzięczni.

Ten tydzień biegnie pod znakiem konferencji duchownych i kolejnej sesji Instytutu Pastoralnego, w których Wiesiek bierze udział, oraz urodzin Maciusia, który 30 czerwca skończył pierwszy rok życia. W przyszłym tygodniu natomiast będziemy w miarę możliwości zaglądać na Tydzień Ewangelizacyjny w Dzięgielowie. Wracamy jednak jeszcze przed jego zakończeniem - 9 lipca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz