środa, 12 maja 2010

Chwilowo rozdzieleni

To dość dziwne słuchać swojego męża przez Internet. Nie, nie chodzi mi o rozmowę przez "neta". Tego używamy dość często z lepszym lub gorszym skutkiem, zależnie od warunków technicznych. Dziś jednak słuchałam Wieśka, który uczestniczył w porannej społeczności w Centrum Misji i Ewangelizacji w Dzięgielowie. Bo tak się składa, że mój kochany mężczyzna jest akurat w Polsce.
W CME, w którym jesteśmy zatrudnieni i które wysłało nas na Ukrainę, dzień pracy rozpoczyna się modlitwą poranną. I tak jest już od dłuższego czasu. Od niedawna te spotkania są transmitowane przez skype z myślą o pracownikach, którzy przebywają poza "kwaterą główną". Kiedy tylko mamy czas i warunki techniczne na to pozwalają (nie zawsze Internet dobrze działa) przysłuchujemy się tym spotkaniom i jesteśmy troszkę bliżej Polski i CME. I tak było i dzisiaj. Tym razem jednak ja byłam w Berdiańsku, a Wiesiek w Dzięgielowie.
"Wyskoczył" on tylko na kilka dni do domu, żeby przywieźć samochód. Do tej pory z powodzeniem bez niego się obywaliśmy i było nam z tym bardzo dobrze. W związku jednak z planowanymi w czerwcu wyjazdami na rodzinną konferencję pastorską na Krym oraz na seminarium do Odessy auto będzie nam bardzo pomocne. W końcu nasz synek podróżuje z własnym pojazdem i łóżkiem, nie licząc innych drobiazgów.
Maćkowi najwyraźniej nie służy nieobecność taty, bo częściej się budzi w nocy. Może po prostu czuje brak zdecydowanej i konsekwentnej ojcowskiej ręki. Ale już niedługo, jeśli Pan Bóg da. Jutro Wiesiek wyjeżdża w długą podróż do Berdiańska. Jedzie sam, tym bardziej więc prosimy o modlitwę o bezpieczeństwo w drodze do domu.

1 komentarz:

  1. "Może po prostu czuje brak zdecydowanej i konsekwentnej ojcowskiej ręki."

    Zabrzmiało groźnie... :)

    OdpowiedzUsuń