piątek, 12 marca 2010

O pobycie w PL z czasowej perspektywy

Może się to wydawać dziwne, ale cieszę się, że jesteśmy już znowu na dłuższy czas na Ukrainie. Nie, no oczywiście, lubię jeździć do Polski, poodwiedzać stare kąty, pobyć z rodziną, spotkać się z tym, tamtym i owym, być na jednym, drugim, kolejnym spotkaniu, móc załatwić tę czy tamtą sprawę, której na Ukrainie załatwić nie zdołam, ale jestem potem okropnie tym polskim pędem zmęczona i już na Ukrainę mi się chce. Choć może w sumie sama Ukraina nie ma tu wiele do rzeczy, po prostu do domu chce mi się, a dom jest tam, gdzie aktualnie mieszkamy.
Fajnie jest posiedzieć tylko z mężem wieczorem przy herbacie (bo ostatnio po dobrym "odżywieniu" w Polsce nie jadamy kolacji :), w miarę spokojnie przeżyć dzień za dniem. Zatem nie przedłużając idę delektować się kolejnym spokojnym wieczorem i, miejmy nadzieję, długim, nieprzerywanym Maćkowymi pobudkami, snem. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz