piątek, 19 marca 2010

Lepiej

Już jest lepiej. Dzięki Bogu dzisiaj Maciuś nie miał gorączki i w nieco lepszym stanie przetrwał ten dzień. Jednak nie wszystko jeszcze wróciło do normy. Biedaczek, jest słaby, marudny, nie mógł spać w dzień i ciągle tylko "pakował" wszystko do buzi. Bardzo się jednak cieszymy, że gorączka ustąpiła.Właściwie to już wczoraj wieczorem nie posiadałam się z radości, gdy w końcu nasz szkrab odzyskał nieco swojego wigoru, gdy temperatura opadła.
Wczorajszy dzień był bardzo wyczerpujący, przede wszystkim psychicznie. Niezwykle trudno było mi patrzeć na mojego syna wiedząc, że niewiele mogę mu ulżyć w jego cierpieniu. Gorączka tak go wycieńczyła, że w pewnych momentach, pod wieczór, nie miał nawet siły się podnieść. To też jednak niezwykłe, że jak tylko gorączka opadła, to dość szybko odzyskał wigor i siły. 
Po raz kolejny też zostaliśmy zaskoczeni troską, jaką otacza się tutaj maluchy. Odwiedziła nas dzisiaj, zupełnie bez naszej inicjatywy, pielęgniarka dziecięca, która opiekuje się dziećmi w naszym rejonie. Po prostu przyszła się dowiedzieć, jak Maciuś się czuje i czy wszystko w porządku. Jej wizyta była niewątpliwie związana z wczorajszą wizytą lekarki, do której zapisany jest nasz syn. Nie przestaje mnie to jednak zadziwiać. Tutaj w służbie zdrowia, pomimo pewnych ograniczeń technicznych, naprawdę dba się o dobro niemowląt.
Nie wiem, czy na przykład bywa tak też w Polsce, ale w Berdiańsku w poradni dziecięcej na innym piętrze przyjmuje się dzieci chore, a na innym zdrowe niemowlęta przychodzące jedynie na comiesięczną kontrolę czy szczepienia. Proste i mądre rozwiązanie, które pozwala uniknąć kontaktu dzieci zdrowych z chorymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz