czwartek, 18 marca 2010

Kryzysowe godziny

Ostatnie kilkadziesiąt godzin minęło pod znakiem walki z Maciusiową gorączką. Kryzysowym momentem było popołudnie ok. 17:00. Nasz synek miał wtedy ponad 39 stopni gorączki. Podaliśmy lekarstwo na obniżenie temperatury, a ona nie chciała się obniżyć. Utrzymywała się na poziomie 39 stopni prze ok. dwie godziny. Podaliśmy jeszcze inne lekarstwa. Na szczęście zaczęła spadać. Nasz synek potem jeszcze przy okazji karmienia mocno zwymiotował. Teraz mierzyliśmy (ok. 20:30) i było już 36,9.

Ten czas kosztuje nas dużo nerwów. Modlimy się o powrót do normalności. Prosimy i Was, pamiętajcie o nas w modlitwie.

1 komentarz: