wtorek, 23 marca 2010

Dla Jego chwały

Ostatnio w niedzielę było nas na nabożeństwie mało, tylko 12 osób. Dla mnie jednak był to bardzo dobry dzień. Bardzo dobrze głosiło mi się kazanie. Kazania, które ostatnio wygłaszam w Berdiańsku mają charakter kazań tematycznych w oparciu o nauczanie konfirmacyjne. To znaczy, ostatnio rozpoczęliśmy zastanawiać się nad Dekalogiem. W ostatnią niedzielę skupiliśmy się na pierwszym przykazaniem.
Ja sam zastanawiam się nad tym, kto jest moim Bogiem i kto zajmuje centralne miejsce w moim życiu. Jako chrześcijanin powinienem powiedzieć, że Bóg Jahwe. Czy jest tak aby na pewno zawsze?
Będąc ostatnio w Polsce, wziąłem udział w konferencji misyjnej prowadzonej przez BSM i MED. Słyszałem tam ciekawy wykład dotyczący „teologii kota” i „teologii psa”.
Pies widzi swego pana i myśli (czy i co myśli nikt nie wie, ale to tylko obrazy, które wiążą się z zachowaniem tych zwierząt): ty o mnie dbasz, ty mnie karmisz, ty mnie głaszczesz i wyprowadzasz na spacer - ty musisz być moim bogiem. Kot, widząc swego pana, myśli natomiast: ty o mnie dbasz, ty mnie karmisz, ty mnie głaszczesz i wyprowadzasz na spacer - ja muszę być kimś ważnym, to ja jestem bogiem.
Jak to się ma do chrześcijaństwa? Wielu z nas jest wyznawcą teologii kota zamiast teologii psa. Zamiast szukać chwały Boga i być Mu posłusznym, szuka swojej chwały i swojego dobra. Zamiast zastanowić się, jak lepiej służyć Bogu i czego On od nas oczekuje, zastanawiamy się nad tym, co zrobić, żeby Jahwe nam bardziej błogosławił i żeby nam było lepiej. Często liczymy się my, a nie Bóg. Stawiamy siebie w centrum, a nie Pana Boga. Myślimy, że to On ma nam służyć i pomagać , a nie my być Jego sługami. Różnica pomiędzy taki myśleniem uwidacznia się najbardziej w chwili cierpienia. „Koty” mocno się buntują i mają wiele do Boga pretensji, „psy” zaś modlą się, żeby Bóg wykorzystał ten czas dla Swojej chwały.
Z takimi przemyśleniami podzieliłem się również ze swoimi parafianami. Chyba spodobał się im ten przykład. Był im z pewnością bliski, bo prawie w każdym tutejszym domu znajduje się pies lub kot.
Po nabożeństwie była jeszcze lekcja konfirmacji. Konfirmantami nie jest młodzież, ale osoby starsze. To spotkanie przyniosło mi wiele radości i zachęcenia. Cieszyłem się, że chociaż w sposób niedoskonały, to jednak mogę podzielić się z nimi swoją wiedzą. Ciągle uświadamiam sobie, że wiedza tutejszych ludzi dotycząca chrześcijaństwa jest bardzo niewielka. Często opiera się tylko na tym, co obejrzeli w telewizji. Jedna z pań była święcie przekonana, że Jezusa zabili dlatego, że ujawnił jakieś przekręty finansowe ówczesnego świata. Podstawą do takich wniosków był jakiś film. Podczas zajęć konfirmacyjnych odkryłem też, że wielu parafian nie ma w domu Biblii. To jest właśnie jedna z przyczyn tak małej wiedzy.
Niedzielne spotkania były bardzo udane. Bardzo jestem za nie wdzięczny Bogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz