środa, 17 marca 2010

Ach te zęby...

Nasza rodzinka cierpi ostatnio z powodu... zębów. Wieczorem w zeszły piątek zaczęło mnie mocno boleć po prawej stronie szczęki. Sam jeszcze nie wiedziałem, że to od zęba, bo bolała mnie prawie cała połowa twarzy. Mimo zażycia leków przeciwbólowych miałem kłopoty ze spaniem. Następnego dnia zaś miałem pojechać do Zaporoża. Mocno wahałem się, co mam robić. W końcu, cały czas będąc na lekach, pojechałem. Ból zresztą pasował nawet do tematu kazania, które mówiło o źródle pocieszenia i radości w czasie cierpienia. Ostatecznie w poniedziałek poszedłem do miejskiej kliniki stomatologicznej. Byłem bardzo zadowolony z wizyty. Warunki całkiem dobre. Pierwszą rzeczą, na którą zostałem posłany, to zdjęcie rentgenowskie. Okazało się, że źródłem bólu jest dziura pod plombą w dolnej ósemce. Zapowiada się dłuższe leczenie tego zęba.

Dziś miałem mieć kolejną wizytę. Czekając w poczekalni, odebrałem telefon od mojej żony, że Maciuś ma temperaturę - 38,5 stopni. Mocno zdenerwowany, przesunąłem wizytę na piątek i pobiegłem do domu. Ponieważ temperatura naszego synka szybko rosła, wezwaliśmy pogotowie. Po jakimś czasie przyjechał lekarz i stwierdził, że problemem są... cisnące się zęby trzonowe. Na szczęście, po podaniu paracetamolu, temperatura obniżyła się. Bardzo przeżywamy te chwile. W naszych głowach pojawiły się już różne czarne scenariusze, np. pobyt w szpitalu. Nasza niepewność w takich momentach jest jeszcze większa przez to, że mieszkamy w obcym kraju i nie do końca wiemy, jak się w danym momencie zachować. Mamy nadzieję, że lekarz miał rację i wszystko wróci szybko ku normalności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz