piątek, 5 lutego 2010

Konferencja cz. 1.

We wtorek i w środę byłem na konferencji pastorskiej w Odessie. Ze względu na duże spóźnienie autobusu dla mnie konferencja rozpoczęła się od obiadu. Po południu omawialiśmy przede wszystkim zagadnienie zaangażowania diakonijnego w naszych (ukraińskich) parafiach. To ciekawe jak potoczyła się dyskusja w grupach i na forum. Bardzo proste a jednocześnie fundamentalne zdanie wypowiedział pastor M. Bendus ze Lwowa stwierdzając, że dopóki parafia nie będzie duchowo przebudzona, to nie ma mowy o dużym zaangażowaniu ludzi w działania diakonijne. Cóż, wierzę, że wiele parafii w tym Kościele potrzebuje przebudzenia. Dotyczy to również naszej berdiańskiej parafii.
Dużo miejsca poświęcono również tzw. pomocy zagranicznych partnerów (dotyczy to głównie luterańskiego Kościoła Bawarii). Niestety wiele parafii utrzymuje się głównie z takich środków zewnętrznych. Ludzie tutaj są biedniejsi niż w Polsce czy Niemczech. Często myślą tylko o tym, jak związać koniec z końcem i przeżyć do następnego miesiąca. Widzę to zwłaszcza wtedy, gdy odwiedzam parafię w Zaporożu. Kilka starszych kobiet, dla których dużym wydatkiem jest już dojazd autobusem (tzw. marszrutką) w niedzielę na nabożeństwo. Oczywiście są również ludzie bogatsi, ale większość parafian nie nauczyło się jeszcze składać ofiary na Kościół. Pamiętam, jak ostro została odrzucona przez radę parafialną w Berdiańsku moja propozycja zbierania ofiary na nabożeństwie. Parafianie patrzą niestety głównie w stronę zachodu i stamtąd oczekują pomocy.
Patrząc na swoje wcześniejsze doświadczenia stwierdzam, że ofiarność wcale nie zależy od zamożności ludzi, ale od ich otwartego serca. W Polsce miałem okazję pracować w jednej z bogatszych parafii, gdzie mieszkało wielu dobrze zarabiających ludzi, a ofiary były żałośnie niskie. Parafia utrzymywała się z... cmentarza.
Cóż, podobno portfel człowieka nawraca się na końcu, tzn. tę sferę naszego życia chcielibyśmy zachować jak najdłużej dla siebie. Mimo że posiadamy wiele, często narzekamy i chcielibyśmy więcej. Niezbyt dobrze świadczy to o naszej duchowej kondycji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz