czwartek, 4 lutego 2010

Nareszcie w domu

Ja też jestem dziś zmęczony. Za mną ok. 16 jazdy autobusem. Autobus z Odessy też miał spóźnienie ok. 5 godzin. Do tego wszystkiego raz było bardzo ciepło, raz marzłem. Dojechałem jednak do swojej wspaniałej kochanej i kochającej kobiety oraz do wspaniałego syneczka. Dobrze być znowu w domu.
Dziś naszym gościem jest pastor Sander - niemiecki pastor, który opiekuje się parafiami na wschodniej Ukrainie. Przyjeżdża na kilka tygodni cztery razy w roku. To dla mnie zawsze sympatyczne spotkanie - spotkanie dwóch misjonarzy, bo on sam służył kilka lat na Papui Nowej Gwinei, a potem kilka lat na Ukrainie.
Jutro może w końcu odpocznę, bo w sobotę znów czeka mnie kilkugodzinna podróż do Zaporoża.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz