sobota, 30 stycznia 2010

Zmęczenie...

Byłem wczoraj w Zaporożu. Ok. 14 godzin poza domem. Jechaliśmy w złych warunkach. Przebycie trasy 200 km. zajęło nam ok. 5 godzin. Była gołoledź. Kierowca bał się jechać szybciej. Ja zaś się denerwowałem, bo moim zdaniem jechał za wolno. Wyprzedzały nas prawie wszystkie samochody osobowe, ciężarówki, autobusy. To była dla mnie szkoła cierpliwości. Mimo nieprzyjemnej drogi wyprawa zakończyła się pomyślnie. Mamy rejestrację tzn. zameldowanie w Berdiańsku na kolejny rok.
Dziś kolejny pracowity dzień. Były u nas dziewczyny, Żana i Natasza. Troszkę pograliśmy, pogadali. Kończyłem raport na kurs duszpasterski. Przygotowywaliśmy też z Natalią materiały na Światowy Dzień Modlitwy (5 marca). Jutro musimy zacząć naukę pieśni. Udało mi się coś przygotować na nabożeństwo i zajęcia konfirmacyjne. Jestem jednak tak zmęczony, że muszę wstać jeszcze rano i się do reszty przygotować. Ostatnie dni są bardzo pracowite. Do tego jeszcze nasz kochany i ZAJMUJĄCY synek... przerywany sen w nocy oraz perspektywa kolejnych ciężkich dni bez wolnych. Panie daj siłę i błogosław!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz