czwartek, 7 stycznia 2010

"Prawdziwy pastor"

Dziś prawosławne Boże Narodzenie. Do południa wpadła na chwilę Natasza, żeby nam złożyć życzenia świąteczne i przynieść kutię. Kutia to tradycyjna potrawa bożonarodzeniowa z pszenicy. W zależności od regionu i tradycji domowych składnikami są również bakalie, owoce, mak, miód. Spróbowałem i byłem lekko zawiedziony. Ta na zachodniej Ukrainie smakuje znacznie lepiej. W ogóle wydaje się, że tradycje kulinarne Wołynia czy Galicji są znacznie bogatsze niż te tutejsze.
Od 12:00 do 14:00 tradycyjnie byłem na dyżurze parafialnym. Troszkę porozmawialiśmy z Arturem, Wołodią i Żaną. Nie działo się nic nadzwyczajnego. Po południu wpadła do nas Żana. Pograliśmy w różne gry i pogadali.
Dziś rano zaskoczyła mnie uwaga pewnej starszej parafianki. Zadzwoniła i podziękowała mi za okazaną pomoc materialną w postaci artykułów spożywczych. Powiedziała, że jestem takim "prawdziwym pastorem", bo dbam o dobro swoich parafian. Byłem bardzo zaskoczony, bo ta pani rzeczywiście wczoraj otrzymała taką pomoc, ale nie z mojej strony. Artykuły spożywcze pochodziły od misji norweskiej, która działa tutaj w Berdiańsku i zaproponowała pomoc naszej parafii. Ja nie miałem z tym nic wspólnego. To wydarzenie dotknęło mojej słabej struny, było mi przykro. Czasami rzeczywiście spotykam się z tym, że tutejsi ludzi oczekują ode mnie pomocy materialnej. Jestem przecież z zachodu. Powinienem zadbać o lepszą sytuację materialną parafii i parafian. Ja zaś tego nie robię lub tylko w niewielkim stopniu. Czyżbym nie był zatem "prawdziwym pastorem", który dba o dobro swoich parafian? Czy troska o dobro duchowe to za mało?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz