poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jaki kapłan, taki lud...

Staramy się z Natalią każdy dzień robić wspólny cichy czas. Wtedy zazwyczaj wspólnie śpiewamy, modlimy się, czytamy Boże Słowo i rozmawiamy. Ostatnio zabraliśmy się za studiowanie księgi proroka Ozeasza. Dziś czytaliśmy początek 4 rozdział, wiersze od 1-6.
Słuchajcie słowa Pana, synowie Izraela, bo Pan ma powód do skargi na mieszkańców kraju: Nie ma w kraju ani wierności, ani miłości, ani poznania Boga. Jest natomiast krzywoprzysięstwo, kłamstwo, zabójstwo, kradzież, cudzołóstwo, rabunek, morderstwa idą za morderstwami. Dlatego kraj okrywa się żałobą i mdleją wszyscy jego mieszkańcy wraz ze zwierzętami polnymi i ptactwem niebieskim, nawet i ryby morskie giną. Lecz niech nikt nie oskarża i niech nikt nie robi zarzutów, gdyż z tobą wiodę spór, kapłanie! Dlatego potkniesz się za dnia, a wraz z tobą potknie się i prorok w nocy; prowadzisz swój lud do zguby. Lud mój ginie, gdyż brak mu poznania; ponieważ ty odrzuciłeś poznanie, i Ja ciebie odrzucę, abyś mi nie był kapłanem, a ponieważ zapomniałeś o zakonie swojego Boga, Ja też zapomnę o twoich dzieciach.
Słowa te mówią o kapłanach i prorokach Izraela i ich sprzeniewierzeniu się. Chociaż ja nie jestem kapłanem ani prorokiem w rozumieniu Starego Testamentu, to w pewien sposób zajmuję podobne miejsce w stosunku do swoich parafian. Oni również wsłuchują się w wygłaszane przeze mnie kazania i obserwują moje zachowanie. Chociaż nie jest tak, że zachowanie księdza determinuje zachowanie parafian, to te dwie rzeczy są zależne. Nawet wygłaszane kazania i prowadzenie nabożeństwa tak bardzo zależy od tego jak bardzo jestem blisko Boga, jak bardzo jestem Mu wierny, jak bardzo Go kocham i jak bardzo chcę Go poznać. Ja zaś stwierdzam, że jeszcze wiele mi brakuje i popełniam wiele błędów. Oni nie tylko patrzą na mnie, ale na nasze małżeństwo, na naszą wzajemną relację. Zdaję sobie sprawę, że nasza wzajemna relacja z Natalią wpływa na naszą służbę. Jeśli się pokłócimy, to bardzo trudno mi skupić się na mojej pracy i być autentycznym w tym co robię. Wiem też, że jeśli nasza rodzina będzie silna, to będzie to mieć przełożenie na naszą służbę. Oboje z Natalią zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności i modlimy się o Boże błogosławieństwo, o to, żeby czynił nas takimi dobrymi narzędziami - sługami, którzy będą Go kochać i tą miłość przekażą dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz