piątek, 15 stycznia 2010

Człowiek - dziwna istota

Czasami w ogóle zapominam, że mieszkamy nad morzem. Bywa, że dziwię się leżącej na podwórku muszelce. Dopiero po chwili dochodzi do mnie, że przecież jesteśmy w nadmorskim kurorcie. Żeby o tym już całkowicie nie zapomnieć wyprawiam się czasem w towarzystwie Maćka do centrum miasta na spacer nad zatokę i wsłuchuję się w szum fal. W takich chwilach przypominam sobie, jak kiedyś marzyłam o tym, żeby mieszkać nad morzem. Nie sądziłam, że to marzenie się kiedyś spełni. Szkoda tylko, że do tej pory tak mało z tego morza skorzystałam. Mam jednak nadzieję, że w tym roku odbiję sobie to zeszłoroczne "stracone" pod względem plażowania i kąpieli morskich lato.
Pamiętam też jak jeszcze całkiem niedawno narzekałam sobie i troszkę też Panu Bogu, że jakieś takie za bardzo ustabilizowane zrobiło się moje życie. No i... już niedługo nabrało ono przyspieszenia - małżeństwo, przeprowadzka do Berdiańska, narodziny Maciusia.
A najgłupsze jest to, że teraz to tęsknię za górami, za śnieżną zimą, widokiem przysypanej śniegiem Równicy i... stabilizacją bez lotnisk, obcych języków i podróży. Człowiek to dziwna istota i trudno jej dogodzić. A może po prostu nie umie docenić tego, co ma?
Dziś nad zatoką powiedziałam Panu Bogu: Dziękuję za to, co mi dajesz i przepraszam, że tak często tego nie doceniam. Chciałabym częściej dziękować i umieć cieszyć się tym, co mogę przeżywać każdego dnia. Bo tak naprawdę mam więcej niż mogłam sobie wymarzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz