wtorek, 22 grudnia 2009

Zima w Berdiańsku

Wyjeżdżając z Polski byliśmy wystraszeni przez doniesienia o zimie na Ukrainie. Zima rzeczywiście tutaj zapanowała i wiele miejsc zostało zasypanych. W Berdiańsku też napadało, ale tylko troszkę. Mrozów wielkich nie ma. Wczoraj było ok. -6 °C (wieczoram do -8). Chociaż temperatury nie są aż tak niskie, to jednak ze względu na wiatr od morza chłód jest zazwyczaj bardziej odczuwalny. Niestety warunki drogowe, które tutaj panują, są znacznie bardziej nieprzyjazne niż w Polsce. Chodniki i drogi są oblodzone i nikt nic z tym nie robi. Nie ma mowy o posypaniu solą czy innymi środkami. Ludzie są do tego przyzwyczajeni. Cóż, mimo największych starań zachowania ostrożności ja też "wywinąłem dziś orła". Aż strach pomyśleć, jak w tych warunkach radzą sobie osoby starsze i niepełnosprawne. Bardzo ciekawe jest to, jak drogowcy radzą sobie z nadmiarem śniegu i lodu na drogach. Do oczyszczenia ulic używają koparek i młotów pneumatycznych. Niestety narzędzia te nie tylko oczyszczają drogi, ale je też niszczą. Trudno się więc nie dziwić, że ulice w miastach są tak dziurawe. Wtorki i czwartki to dni, w którym pełnię dyżur na parafii. Niestety w kancelarii jest zazwyczaj zimno. Kancelaria to duże i wysokie (ok. 5 m wysokości) pomieszczenie. Bardzo trudno go więć ogrzać. Nie mamy centralnego ogrzewania i jedyne ciepło płynie z małego piecyka elektrycznego. W czasie dyżurów siedzę więc zazwyczaj w kurtce i ogrzewam się ciepłą herbatą. Bardzo cieszę się zatem, gdy mogę wrócić do ciepłego mieszkania. Tutaj akurat mamy centralne ogrzewanie. Sami decydujemy, kiedy włączyć nasz gazowy piec i jak intensywnie powinien on grzać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz