środa, 2 grudnia 2009

Słodkie przygotowania

Właśnie pierwszy raz w życiu zarobiłam ciasto na piernik i pierniczki. Nie mam jednak dobrego przeczucia. No cóż, zobaczymy, jak wyjdą. Pierniczki już nieraz piekłam i lukrowałam, ale ciasto zawsze zarabiała mama. Przyszła jednak pora na samodzielność :)
Zabrałam się za to tak wcześnie, ponieważ w przyszłym tygodniu jedziemy do Polski i wrócimy dopiero kilka dni przed świętami. Nie będzie więc czasu na wielkie wypieki, a przecież coś słodkiego w święta byłoby mile widziane.
Podstawowy cel naszej podróży to załatwienie wiz dla mnie i Maćka. Niestety okazuje się, że nasz synek również musi mieć ten dokument, więc jesteśmy zmuszeni załatwić to szybciej niż pierwotnie sądziliśmy. Ukraińcy wiedzą jak łatać dziurę budżetową. 240 dolarów za wizę na rok to zawsze jest jakiś grosz.
W najbliższych dniach czeka mnie więc sporo spraw do załatwienia, a przygotowanie świąt odbędzie się w przyspieszonym tempie. Dobrze, że przynajmniej prezenty już kupione.
Teraz jednak zmykam już do spania. Nie wiem, ile razy tej nocy Maciuś mnie obudzi. Napewno jednak przynajmniej raz obudzi mnie mój mąż, który powinien wrócić nad ranem z Odessy, gdzie uczestniczył w konferencji księży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz