poniedziałek, 28 grudnia 2009

Prawdziwa uczta


Wstałem dziś wcześniej, żeby pojechać na parafię po kazanie. Dwa dni temu napisałem go dla wszystkich parafii Kościoła i oddałem wczoraj do korekty. To kazanie na niedzielę 3 stycznia. Niemiecki Ewangelicko-Luterański Kościół Ukrainy składa się z 32 parafii (taki był stan na zeszły rok), ale pracuje w nim tylko ok. 15 księży. To zaś oznacza, że w wielu parafiach odbywają się kazania lektorskie. Na nabożeństwach prowadzonych przez lektorów (tzw. "predykantów") są odczytywane kazania rozesłane wcześniej do wszystkich parafii. W najbliższym roku mam do napisania aż 6 takich kazań (nie licząc tego już napisanego). Dziś ucieszyłem się, że mogłem wysłać to jedno. Kolejne zadanie wykonane. Modlę się, żeby napisane przeze mnie słowa były błogosławieństwem dla wielu słuchających.
Do południa miałem do załatwienia jeszcze kilka spraw, a po południu nasza rodzinka pojechała w odwiedziny do jednej z parafianek. W ostatnich miesiącach starałem się odwiedzić wszystkich parafian i poznać warunki, w jakich żyją. Często zapraszają całą naszą trójkę. Dziś pojechaliśmy do sąsiedniej wioski, żeby odwiedzić parafiankę łotewskiego pochodzenia, Wierę. Byliśmy zaskoczeni tym, jak nas przyjęto. O tym, że za wschodnią granicą ludzie są jeszcze bardziej gościnni niż w Polsce, przekonaliśmy się już niejeden raz. Dziś jednak trafiliśmy na prawdziwą ucztę. Była rybka, kurczak, placki rybne, kilka sałatek, ciasto dyniowe i sałatka owocowa - mniam, pyszności. Odczuliśmy również wielkie ciepło i serdeczność. Były też śpiewy i gra na akordeonie. Tym razem mogliśmy usłyszeć coś po łotewsku i bułgarsku.
Gwiazdorem był nasz synek. Często robi za małą "maskotkę". Trafia z rąk do rąk i "ożywia atmosferę". Najwyraźniej lubi być w centrum uwagi, bo za żadne skarby nie chciał zasnąć, gdy tam byliśmy. Śmieję się, że również on wnosi swój wkład w naszą służbę. Służymy przecież w trójkę. Właśnie Maciuś często zbliża nas od innych ludzi. Tak było i dzisiaj. Wiera bardzo lubi dzieci, zresztą przez 16 lat pracowała jako przedszkolanka. Ostatecznie nasz synek trafił nawet na ręce 86-letniej sąsiadki gospodarzy.
Było bardzo miło. Cieszę się, że Wiera zaczęła ostatnio regularnie chodzić na nabożeństwa, mimo że nie mieszka w Berdiańsku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz