piątek, 4 grudnia 2009

Ach ta biurokracja...

Byłem dziś w Zaporożu w siedzibie władz wojewódzkich. Potrzebowałem pismo, które stanowi podstawę do wydania wizy dla Natalii i Maciusia. Dwa lata temu dostałem wizę na trzy lata i jest ona jeszcze rok ważna. Natalia dostała w styczniu wizę tylko na jeden rok. Maciuś takiej wizy w ogóle nie posiada. To wszystko jest dość skomplikowane. Zwracaliśmy się do różnych instytucji z pytaniem o wizę i otrzymywaliśmy różne odpowiedzi. W Berdiańsku władze oświadczyły, że Natalia może otrzymać przedłużenie wizy na miejscu w Berdiańsku, a Maciuś jej w ogóle nie potrzebuje. Konsul natomiast oświadczył, że dobrze żeby Maciuś miał wizę. Cały problem polega na różnicy prawnej. Na Ukrainie dziecko jest wpisane w paszport rodziców, w Polsce zaś nie ma takiej możliwości. Wyrobienie wizy to 240$. Nie chcemy przepłacać, a z drugiej strony nie chcemy mieć problemów na granicy. Mamy rozterki. Chyba jednak zdecydujemy się wyrobić wizę dla świętego spokoju. Co prawda bez wizy można przebywać na Ukrainie 90 dni, ale potem trzeba wyjechać i wrócić dopiero za 90 kolejne dni (na 180 dni można przebywać tutaj tylko 90). Niestety Ukraina to taki dziki wschód. Nikt nic nie wie, a biurokracja jest bardzo rozbudowana. Pamiętam jak ksiądz z parafii katolickiej opowiadał, jakie miał problemy na granicy, tylko z powodu kształtu pieczątki. W jego paszporcie jakiś urzędnik wbił pieczątkę prostokątną, a potrzebna była okrągła (albo na odwrót). Celnicy robili mu wtedy bardzo wielkie problemy. Dziś na szczęście urzędnik z komitetu do spraw religijnych był bardzo miły i szybko odpowiedział na nasze petycje. Niestety często można spotkać się na Ukrainie z wielką "biurokratyczną niegościnnością" - żeby coś załatwić trzeba przejść dużo instancji. Dodatkowo prawo jest dość niejasne i urzędnicy bojąc się popełnić błąd odsyłają od "Annasza do Kajfasza". Oni sami czekają często zaś na łapówkę. To tak zwana opłata za przyśpieszenie procedur. Wydaje mi się, że władza uderza tutaj do głowy o wiele bardziej niż w naszym kraju. Cóż, niestety ślady historii (carskiej Rosji i komunizmu) widać i w tych papierkowych sprawach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz