czwartek, 12 listopada 2009

Trudna nauka

Za mną pierwsze zajęcia kursu duszpasterskiego w tym cyklu. Dzień był bardzo trudny. Kolejny raz przekonuję się, jak ważna jest dla mnie akceptacja. Cóż, czasami jest to hamulcem powstrzymującym mnie przed dobrymi rzeczami. Często nie umiem wyjść przed szereg i pozostać wierny temu, w co wierzę, ponieważ obawiam się o to, co pomyślą inni. Czasami rozpaczliwie szukam uznania i boję się, że zostanę odrzucony. Strachowi towarzyszy wstyd. Przecież moje życie nie jest przejrzyste. Nie jestem doskonały. Popełniłem i ciągle popełniam wiele błędów. Wstyd jest jak więzienie. Ukrywam przed innymi te wstydliwe sprawy swojego życia, boję się i sam się przed innymi odgradzam. Kiedy przezwyciężam wstyd staję się wolny. Już nie muszę się ukrywać. Mogę być sobą.
Dziś odkryłem też, że lubię szukać dziury w całym. Lubię być perfekcyjny. Często zaś małe wady i błędy potrafią mi przysłonić radość ze wszystkiego co dobre. Cóż, myślę, że po części to wynika z wychowania i fałszywej skromności. Zostałem tak wychowany, że nie należy się chwalić. Może wynika to też z jakieś przesądności, z tak zwanego "żeby nie zapeszyć".
A może te dwie rzeczy, o których pisałem, po prostu się ze sobą łączą? Ten pesymizm często wynika z braku akceptacji samego siebie. No cóż, ja też się leczę z kompleksów. Ale chyba nie jestem w tych doświadczeniach osamotniony, no nie?
Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie takie odkrycia nie są proste. Wierzę jednak, że czynią mnie lepszym i chyba bardziej szczęśliwym w końcowym efekcie. A Ty czytelniku, co myślisz o wstydzie i cieszeniu się z życia?

3 komentarze:

  1. hola, poprzez to "entry" stales sie bardzo transparentny - nie wiedzielam, ze az tyle rzeczy sciga Cie czy scigalo.. nie bardzo chyba umiesz przyjac perspektywe - nie dostrzegasz tego co masz? masz rodzine, zone, synka i sluzbe do pelnienia czy wypelnienia. i AKCETACJE ICH wszystkich.. for the time being..dlaczego obawiasz sie wyjsc przed szereg-?po to wlasnie chyba tam zostales wyslany by "make a change in someone's life", moga to byc na razie dosc drobne sprawy, ale kiedy jestesmy wierni w malych On przygotuje nas do wiekszych...
    nie siedz w wiezieniu wlasnego braku akceptacji i nie badz perfekcyjny - bo to jakby bycie "swietym" a swieci sa nudni... badz soba i pozwalaj sobie na "wpadki" badz akceptuj za moga sie wydarzyc , pozwol sobie na wolnosc bycia osoba mniej perfekcyjna i..
    zobacz Radosc za kazdym rogiem

    noca
    zena

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Zena za komentarz. Nie piszę tego bloga z perspektywy faceta w depresji i zakopanego w kompleksach, choć może to tak zabrzmieć. Gdybym był takim to bym o tym raczej nie pisał. Raczej bym się chował. Nie sądzisz?
    Nie oczekiwałem też pocieszania, choć dzięki za komentarz.
    Większość z nas ma jakieś braki. Choć większość z nas boi się o nich wspomnieć i chowa się za maską nieprawdziwości.
    Ja nie chcę, żeby nasz blog był hymnem pochwalnym i chwaleniem się. Dość tej obłudy wokół nas.
    Jestem bardzo szczęśliwym facetem. Bóg dał mi bardzo dużo. Czasami zdarza mi się być kretynem i zapominać dziękować. Chwała Bogu, że On przypomina o tym co posiadam.
    Jeśli chodzi o wychodzenie przed szereg. To jestem raczej facetem niepokornym. Choć czasami zdanie grupy ma dla mnie duże znaczenie. Nie wiem, czy stać by mnie było na taki krok jak chociażby Reformatorów.
    Wiesz myślę, że wyszedłem przed szereg i ciągle przed niego wychodzę. Czasami trochę nieśmiało. I tą nieśmiałość zauważam. To że napisałem ten post jest moim wyjściem przed szereg.
    Wiem, że przez ten post stałem się transparentny, ale dość tej fałszywości wokół nas. Nie starałem się zgorszyć ani zaszokować nikogo. A jeśli, to chyba problem tej osoby. Mam nadzieję, że może ten post zachęcić innych do prawdziwości. Choć może się mylę.
    Niektórzy myślą, że pastor i misjonarz ma zawszę gębę uśmiechniętą i lata w obłokach.
    Ja jestem świętym "bo w Chrystusie". Świętem, który czasami pokłóci się z żoną. Świętym, który kocha seks z własną żoną. Świętym, który czasami się dołuje a czasami skacze z radości i wielbi Boga.
    Cóż świętym który kocha Chrystusa i który ma pewność bycia kochanym przez Tegoż.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie, Wiesiu, nie jesteś w tych doświadczeniach osamotniony... Pozdrawiam serdecznie! Iwona H.

    OdpowiedzUsuń