czwartek, 5 listopada 2009

Proszę...

Dziś już deszcz, plucha i wielkie kałuże na każdym kroku. Ale jeszcze niedawno, we wtorek, mieliśmy w Berdiańsku piękną, białą zimę. Jak co dzień wybrałam się z Maćkiem na spacer. Chodnikiem niezwykle ostrożnie i wolniutko szedł pewien dziadunio z laseczką. Było bardzo ślisko. Dziadek zaczął więc prosić przechodzących ludzi o pomoc.
- Proszę, pomóżcie. - zwrócił się do przechodzącej właśnie pary w średnim wieku - Idę do sklepu...
Mniej więcej tyle udało mi się usłyszeć z tej rozmowy. Reszty mogłam się domyśleć. Para z pewnym wahaniem podeszła, by pomóc mężczyźnie. Po chwili jednak dziadek szedł już sam. Zapewne bał się przejść ten odcinek drogi, który był najbardziej śliski. Dalej chyba już nie oczekiwał pomocy, gdyż był w stanie sam sobie poradzić.

Ten drobny epizod skłonił mnie do refleksji na temat proszenia. Osobiście trudno jest mi prosić. Zwykle wolę radzić sobie sama. Dopiero jak już sobie nie radzę, to biegnę z prośbą o pomoc, o ratunek. Niestety niejednokrotnie przekłada się to również na moje życie z Panem Bogiem. Czasami biegnę do Niego dopiero wtedy, jak wszelkie ludzkie możliwości się wyczerpują. Teraz jednak, w Berdiańsku, uczę się na Nim polegać i przychodzić do Boga z najróżniejszymi sprawami, nawet tymi drobnymi.

Proszenie czasem wymaga pokory i odwagi. Ten dziadunio mógł próbować sam przejść ten kawałek drogi, może nic by mu się nie stało. Zdecydował się jednak prosić zupełnie obcych ludzi na ulicy o pomoc. O ile bardziej warto prosić o pomoc Wszechmocnego.

2 komentarze:

  1. Dziękuję Natalko :)
    To odpowiednia refleksja dla mnie przed wyjazdem na Narnię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Thanx a million, tak czesto zapominam o tym o czym piszesz w dzisiejszym entry-:) zbyt czesto "uniezalezniam " sie od ludzi w moimi zyciu, i bardzo czesto od Niego, bo polegaam na wlasnych silach, pomyslach etc i nie cenie zaleznosci od Niego...Que lastima..
    La grande verdad - potrzeba mi duzo POKORY-ucze sie ciebie czlowieku, powoli, powoli.../ adwb/
    dziekuje
    zee

    OdpowiedzUsuń