poniedziałek, 9 listopada 2009

Można się przejechać

No i zostaliśmy sami z Maciusiem. Wiesiek jest w drodze do Polski. Pojechał tam na kolejną sesję szkolenia duszpasterskiego, w którym uczestniczy od października 2008.
Jadąc do Polski korzystamy w różnych środków lokomocji - mikrobusu, pociągu, autobusu, samolotu, wreszcie samochodu osobowego. Latamy tanimi liniami z Kijowa. Do Kijowa jeździmy nocnymi pociągami. Nie ma jednak dogodnego połączenia wprost z Berdiańska, trzeba dojechać do Melitopola albo do Zaporoża, czasem nawet do oddalonego o ok. 300 km Dniepropietrowska. Bywa jednak tak, że kosztuje to sporo nerwów. Czasami zdarza się tak, jak to było wczoraj. Wiesiek zaplanował, że pojedzie do Melitopola (ok. 120 km) tzw. marszrutką (mikrobusem) o 16.00 i spokojnie zdąży na pociąg. Okazało się jednak, że autobus z niewyjaśnionych przyczyn nie jechał. W Polsce nie do pomyślenia, tutaj i owszem. Czasami więc na rozkładach jazdy można się nieźle przejechać. Wiesiek musiał więc jechać prosto do Zaporoża (ok. 200 km), żeby złapać tamten pociąg. Wszystko jednak skończyło się pomyślnie.
Latanie samolotami też czasami wiąże się z niespodziankami. Wiesiu już dawno powinien był wylądować w Pyrzowicach. Zamiast tego czeka w Kijowie na lotnisku. Powód - okropna mgła nad Katowicami. No cóż, często przypominamy sobie o tym, że tak naprawdę niewiele od nas zależy pomimo naszych starań. Pozostaje nam ufać, że Bóg wszystko dobrze uczyni i że On się nami opiekuje w każdy czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz