niedziela, 1 listopada 2009

Mały lapsus

Wróciłem już z Zaporoża. Można by dużo opowiadać, ale jestem zmęczony i będzie krótko. Opiszę śmieszną sytuację, która łączy się z jedną z tamtejszych parafianek. Zaporoską parafię odwiedzam regularnie co miesiąc. Pewnego dnia podeszła do mnie pani Aza z prośbą: Pastorze, mam mieszkanie w Berdiańsku, ostatnio go odzyskałam. Chodzi o to, że bardzo trudno mi otworzyć tam drzwi. Czy kiedy przyjadę, mogę zadzwonić i prosić pastora o pomoc w otwarciu? Zgodziłem się i wyraziłem nawet chęć pomocy w innych pracach fizycznych w tym mieszkaniu. Za kilka miesięcy dzwoni pani Aza i prosi: Pastorze, czy mógłby pastor przyjechać i "aswjatit" (освятить) moje mieszkanie? Pomyślałem, że chodzi jej o pomoc fizyczną, że ma jakieś problemy ze światłem i prosi o naprawę oświetlenia w jej mieszkaniu. Chociaż byłem w tym dniu bardzo zajęty (akurat się przeprowadzaliśmy, a ja wieczorem wyjeżdżałem jeszcze do Polski), to zgodziłem się. Prosiłem o podanie adresu i umówiłem się na konkretną godzinę. Zadzwoniłem jeszcze do kuratora, bo pomyślałem, że łatwiej w dwójkę zmierzyć się z tą pracą. W końcu co dwie głowy to nie jedna. Na chwilkę oderwałem się od przewożenia rzeczy i w szortach (było już ciepło) pojechałem po kuratora, a potem do pani Azy. Troszkę zdziwiło mnie, że kurator był odświętnie ubrany, ale pomyślałem, że on tak ma. Kiedy przyjechałem na wskazany adres, okazało się, że pani Aza chciała "aswjatit" (освятить), a nie "aswjetit" (осветить) swoje mieszkanie. To znaczy poświęcić, a nie oświecić. Językowo to tylko różnica jednej litery. W dodatku szybko wymówione te słowa brzmią prawie identycznie. Cóż miałem robić. Przeprosiłem za swój roboczy strój, a potem pomodliłem się o błogosławieństwo domu i jego mieszkańców. Było mi głupio, bo Aza bardzo przeżywała to wydarzenie i odświętnie przystroiła dom na tę okazję.
Kiedy potem rozmawiałem z kuratorem, to spytałem go, czy był świadomy wcześniej o co chodzi, a jeśli tak, to dlaczego mi nic nie powiedział widząc mnie w spodenkach. On stwierdził, że oczywiście od początku rozumiał o co chodzi, ale stwierdził też, że ja jako pastor wiem dobrze, co jest stosowne i co należy robić w takich przypadkach.        

3 komentarze:

  1. :) zabawna historia :) taka... ludzka.
    Domyślam się, że nie było Ci wtedy zręcznie, ale w końcu nie wygląd był tam ważny.
    Służcie dalej na Bożą chwałę.
    Pan z Wami (jakkolwiek jesteście ubrani)!

    OdpowiedzUsuń
  2. mysle ze bedzie to nie pierwszy i nie ostatni raz z lapsusami jezykowymi i tym co wypada a nie wypada w danyej kulturze- kazdego dnia uczymy sie zycia
    czymze ono by bylo bez takej "rozrywki"?-:)
    God bless you abundantly

    zena

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Zena, Tobie również Bożego błogosławieństwa!

    OdpowiedzUsuń