środa, 4 listopada 2009

Dumny tata


Jestem dziś niezmiernie dumny ze swojego syna. On bardzo wcześnie zaczął przewracać się z brzuszka na plecki (już w drugim miesiącu), jednak długo nie wykazywał zainteresowania przewrotami na brzuszek. Przy okazji ostatniej wizyty u lekarza zostaliśmy skierowani również do masażysty. Tutaj w przychodni pracuje taka pani, która pokazuje rodzicom, jak powinni masować i robić ćwiczonka swoim pociechom. Jesteśmy z tego wielce zadowoleni, bo to fantastycznie rozwija naszego Skrzata. Ćwiczymy z nim i on bardzo to lubi. W wyniku tych ćwiczeń nasz synek odkrywa nowe możliwości. Ostatnio zaczął próbować sam przekręcać się na brzuszek. Do tej pory bez sukcesów. Dopiero dziś wieczorem osiągnął wyznaczony przez siebie cel. Bardzo cieszę się, że nie odszedłem do swojej pracy po kąpaniu Maciusia, bo byłbym przegapił to, jak synek dwa razy sam przekręcił się na brzuszek. On niesamowicie cieszył się z tego wyczynu. Objawił to od razu radosnym machaniem rączek i nóżek. Jestem bardzo dumny ze swojego synka! Myślę, że Bóg też się cieszy, kiedy Jego dzieci pokonują przysłowiowego Goliata. Robią to, do czego wcześniej nie byli zdolni, na przykład przeciwstawiają się pokusie, której wcześniej ulegali. Ostatnimi czasy odkrywam, co to znaczy, że Bóg jest naszym Ojcem. Chociaż ja nie jestem doskonały, to kocham swojego synka. O ile bardziej Nasz Tata w niebie kocha nas, swoje dzieci. ...dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię.

2 komentarze:

  1. Ciągle nie mogę uwierzyć, że jesteście na Ukrainie! Szczególnie, kiedy piszecie o opiece medycznej. Nasze wizyty u lekarza wyglądają tak, że pani doktor wlatuje zziajana z innego gabinetu, osłuchuje Kubę bada gardło i mówi: "można szczepić", po czym wybiega ile sił w nogach...

    Nikt nie mówi czy wszystko jest Ok i jak zrobić żeby było lepiej. Kiedyś nastraszyła nas, bo chyba na drugiej wizycie, kiedy Kubuś leżał podciągnęła go za rączki, a Kuba nie podniósł główki. Skwitowała to krótkim: "o główka jeszcze za ciężka?!" i poleciała. Nie wiedzieliśmy czy to bardzo źle czy w sumie jakaś norma… Najwięcej czadu i tak dała na 1 naszej wizycie, kiedy to podeszła do Kuby i mówi: „ Jaka mała dzidzia, rozbierzemy bluzeczkę. (tu zabiera się za ściągania ubranka) O matko jak to się robiło!? Muszę sobie wszystko przypomnieć!”

    Pochwalę się natomiast tym, że Kuba radzi sobie bez niej i jest całkiem zdrowym pogodnym dzieckiem. Jego sukcesy wprawiają nas w osłupienie każdego dnia. 3 dni temu nauczył się sam siadać (siedzi już chyba od 2 mc), po czym dzisiaj postanowił raczkować i zasuwa już na całego! Niesamowite są te nasze maluchy i czasem nie do końca możemy uwierzyć, że Kubuś jest z nami i daje nam tyle radości. Jest dla nas wielkim szczęściem. Pozdrawiamy z Malinki i życzymy wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z oslupieniem przeczytalam komentarz mojego przedmowcy- i moge tylko powiedziec -no coz...Gracias del Dios -Bog sam troszczy sie wspaniale o swoje dzieci i dzieciaczki-:)
    natomiast czytajac "dumnego Tate" moge tylko rzec- niech Skrzat dalej rozwija sie tak wspaniale..

    May the Lord keep you safe- all the parents on this blog here-:)
    zee

    OdpowiedzUsuń