czwartek, 12 listopada 2009

Byle się nie bać...

Kolejny dzień z mego życia minął bezpowrotnie. Jestem w Polsce. Jutro zaczynam kolejną sesję kursu duszpasterskiego. Ciekawe co będzie tym razem. Dla mnie ten kurs jest dużym wyzwaniem, pracą nad sobą i warsztatem duszpasterskim. Na każdej sesji dowiaduję się o sobie czegoś nowego. Czasami są to dość trudne do przełknięcia prawdy. Wierzę jednak, że Pan Bóg używa tego czasu, żeby mnie zmieniać. Nie chcę się bać tych zmian.
Ostatnio odkrywam na nowo, że odwaga to rzecz kluczowa w życiu chrześcijanina. Tak przynajmniej jest w moim życiu. Nie żebym był najbardziej odważną osobą. Często lęk hamuje mnie przed podjęciem ważnych kroków. Mimo wszystko uczę się, bo miłość i wiara to przezwyciężenie lęku, to wyjście poza swój bezpieczny świat, to odsłonięcie się. Bez tego opuszczenia sfery bezpieczeństwa nowe światy nigdy nie zostałyby odkryte. A jak pisał apostoł Jan: W tym miłość do nas doszła do doskonałości, że możemy mieć niezachwianą ufność w dzień sądu, gdyż jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie. W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości (1 J 4,17-18).
A propos odwagi, to często od innych słyszę słowa: "jesteście odważni, że zdecydowaliście się wyjechać na misję". Nie wiem czy powodowała nami odwaga. Myślę, że nie. Raczej głębokie przeświadczenie, że Bóg powołuje nas do tego dzieła, tak jak kogoś innego do tego, żeby został w kraju i świadczył swym przyjaciołom. Jestem pewny, że najlepsze co możemy zrobić, to być posłuszni naszemu powołaniu i Powołującemu. Nie ma również bardziej bezpiecznego miejsca, jak bycie w centrum Jego woli. Głupio i niebezpiecznie byłoby wierzgać i sprzeciwiać się Najwyższemu. Czyż nie?
A Ty czytelniku co myślisz o odwadze? Bądź odważny i podziel się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz