piątek, 13 listopada 2009

"Babcine" wsparcie

Ostatnio herbata jakoś zrobiła się nie do picia. Dopiero po spacerze dotarło do mnie, co się stało. Wszyscy biegają z bańkami i butelkami. No tak, znowu w kranie leci berdiańska woda. Zwykle Berdiańsk korzysta z lepszej wody, sprowadzanej, o ironio!, z Zaporoża (Zaporoże to duże, przemysłowe miasto, a Berdiańsk nie ma w ogóle przemysłu, jednak wodę ma ohydną). Jednakże od czasu do czasu, ponoć gdy wodociągi w długach, włączają miejscową wodę, w której nawet nieprzyjemnie zęby myć, a co dopiero herbatę z niej robić. Nie ma więc rady, trzeba wybrać się po wodę do sklepu. Oczywiście z dzieckiem na ręku łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Na pomoc jednak przyszła mi przybrana "babcia".

W klatce obok mieszka starszy od Maćka o 1,5 miesiąca Maxim. Właściwie codziennie wpadają do niego jego babcie głównie po to, by wyprowadzić go na spacer, a raczej siedzieć z nim kilka godzin na podwórku, podczas gdy on smacznie sobie śpi. Z jedną z nich udało mi się nawiązać dobry kontakt. Swego czasu zaoferowała się, że w razie czego może popilnować Maciusia. I tak od czasu do czasu biedaczka marznie, a przy niej stoją dwa wózki, podczas gdy ja nadrabiam domowe obowiązki lub, tak jak dzisiaj, biegnę do sklepu po wodę. Dobrze jest mieć czasem takie wsparcie.

3 komentarze:

  1. Niezwykłe. Ludzie, to Boża metoda.
    Trzymaj się Natalko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Babcie to Boża metoda! My chyba bez nich byśmy oszaleli czasem! Czasem potrafią być irytujące, ale kto nie jest?
    ;) Bez wątpienia "dziadowstwo" (;)) to Boża metoda!

    OdpowiedzUsuń
  3. :) ech, to fakt, babcie by się przydały bo czasem mamy dość i człek by się chciał urwać na chwilę :); tylko jak jesteśmy w Polsce to korzystamy

    OdpowiedzUsuń