czwartek, 29 października 2009

Maluszki pod ochroną

Taki bobas jak Maciuś wzbudza zainteresowanie. Ot, choćby dzisiaj. Był piękny, słoneczny dzień, więc z ochotą popędziliśmy na spacer. Na chwilkę zaparkowałam wózek przed sklepikiem. Kupiłam to, co było mi potrzebne i już mieliśmy jechać dalej, gdy zaczepiła mnie pewna starsza pani. Z troską zaczęła mnie przekonywać, żebym nie zostawiała dziecka samego nawet na chwilę. Słyszała bowiem historię, jak to pewnej pani skradziono dziecko, gdy weszła na moment do fryzjera. Na co ja zaczęłam ją utwierdzać w tym, że zakupy robiłam razem z maluchem i nie zostawiłam go samego. Zresztą ona też tam była, ale najwyraźniej nas nie zauważyła. Jednak nie w tym rzecz. Chodzi o sam fakt, że mnie zaczepiła. Rzecz, można powiedzieć, na porządku dziennym. Bardzo często zupełnie obce osoby, na ulicy, w sklepie, w pociągu, gdziekolwiek pytają: Chłopczyk czy dziewczynka? A ile ma (w domyśle miesięcy)? Jak ma na imię? A karmi pani piersią? A jak śpi? A używa smoczka? A nie chłodno mu? Zwykle są to bardzo miłe wymiany zdań, choć bywają też irytujące. Ilość tych rozmów zwykle rośnie, gdy nosimy synka w chustach, czy to wiązanej czy kółkowej. Jednakże podoba nam się taka otwartość tutejszych mieszkańców.

To także niezwykłe, jaką troską jest na Ukrainie otoczona osoba z małym dzieckiem. W autobusie, metrze ustępuje się jej miejsca, przepuszcza się w kolejce do kasy czy odprawy paszportowej. Ostatnio, gdy wracaliśmy do Berdiańska, od razu po wylądowaniu w Kijowie, poczuliśmy, że jesteśmy znów na Ukrainie. Wiesiek wypełniał jeszcze "papierki wizowe", ja w tym czasie spacerowałam z Maćkiem po sali. Najpierw podszedł do mnie jeden celnik, potem celniczka, wszyscy kierowali mnie do okienka odprawy paszportowej bez kolejki. I nikt z oczekujących nie okazał najmniejszego poirytowania. Podobnie przy odprawie biletowej na lotnisku. Wielokrotnie też spotkaliśmy się z tego typu uprzejmością np. w supermarkecie, gdzie przepuszczano nas do kasy, nawet jeśli Maciuś nie wykazywał żadnych oznak zniecierpliwienia, ani my o to nie prosiliśmy. Na Ukrainie więc fajnie mieszkać z takim brzdącem. Dziecko otwiera tutaj często drzwi do ludzkich serc.

3 komentarze:

  1. Chusta to podstawa! :) Sami używamy na razie tylko kółkowej, ale wiązana też się chyba pojawi! :)
    A Kuba otwiera ludzkie serca bez względu na to gdzie jest! :) One mają w sobie to coś... ;)
    PS> Fajnie was czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz moge zobaczyc "Dumnego Tate" w pelnej krasie-:) i Mame takze-:)
    szkoda, ze nie bylo nam dane bardziej"zaznajomic sie" w Szkole Biblijnej

    DUZO BLOGOSLAWIENSTWA BOZEGO CUDOWNI RODZICE

    OdpowiedzUsuń
  3. CHUSTY sa POPROSTU REWELACYJNE, (nie bardzo wiem czy wygodne dla Was ale dla Maluszka napewno)-tutaj chusta tego typu to podstawa-:) i bezpieczenstwo dla bebes-:))

    OdpowiedzUsuń